Jeżeli zaczynasz się interesować jogą pewnie zaczynasz przeszukiwać internet. To w dzisiejszych czasach bardzo powszechne zachowanie, nie ma się czemu dziwić. Wchodzisz na różne strony, przeglądasz zdjęcia, Instagrama itp. Szczupłe, smukłe i piękne kobiety wyginają się w cyrkowych pozach. Zastanawiasz się czy iść na zajęcia, przecież Ty tak nie wyglądasz i nawet gdybyś ćwiczyła całymi dniami nogi Ci nie urosną, a biodra nie zmniejszą.

Media zniekształcają rzeczywistość. Nie tylko reklamami, wmawiając nam przeróżne dziwne bajki, które powtarzane po raz tysięczny wreszcie i na najrozsądniejszych mogą zadziałać. Nie tylko politycznie, w zależności od opcji politycznej popieranej w danym zarządzie, takie też mamy informacje, choć jest to zupełnie niezgodne z etyką dziennikarską. Okazuje się, że wychudzone ciało kobiece, które raczej niewiele ma wspólnego z 90% kobiet na świecie również lansowane jest w programach o jodze, Instagramie, gazetach, Facebooku itp. itd.
Zaniepokojeni tym ludzie, którzy od lat uprawiają jogę, nauczycieli, którzy prowadzą studia jogi i nie chcą być znani z tego, że zrobią sobie codziennie dziesięć zdjęć zapierających dech w piersiach, postanowili działać.

W ten sposób mamy Yoga & Body Image Coalition. Koalicja stworzona po to, by promować jogę jako zdrowie i dobre samopoczucie. Dbanie o siebie, bez względu na to jaki typ urody, jaką budowę ciała mamy. Koalicja, która ma za zadanie pokazać jogę jako drogę do rozwoju osobistego i osobistej transformacji.

Na ich stronie czytamy: Wierzymy w transformującą siłę jogi. Wierzymy, że joga powinna być dostępna we wszystkich kulturach, dla ludzi o różnych rozmiarach, różnym wieku, różnej płci i o zróżnicowanych umiejętnościach. Wierzymy, że trzeba wyplenić negatywne myślenie o sobie i wstydzenie się własnego ciała. Wierzymy, że ludzie powinni być wzmacniani i utwierdzani w swojej praktyce jogi. Wierzymy, że hasło „kochaj swoje ciało”, jest ważną mantrą promującą akceptację ciała swojego i innych. Wierzymy, że ciało to więcej niż #hashtag, slogan marketingowy, towar.

Jednym z przejawów buntu przeciw zamienianiu jogi w marketingowy towar, ładnie zapakowany, ujednolicony, idealny i mający niewiele wspólnego z rzeczywistością jest blog https://www.badyogiofficial.com/about-us/. Bad Yogi tak pisze o sobie: Mam na imię Erin. Ja i mój partner Adrien (aka „The Frenchman”) jesteśmy założycielami Bad Yogi. W mojej 10-letniej karierze nauczyciela jogi, zawsze żartobliwie nazywałam siebie Bad Yogi, ponieważ nie pasowałam do stereotypowych joga dronów wszystkich wystrojonych, wystylizowanych i zachowujących się tak samo w każdym mieście, do którego zawitałam. Nie cierpię eksluzywnej, osądzającej natury jogowej społeczności i chcę rozpocząć zmianę, by udowodnić, że to nie musi wyglądać w ten sposób. Napisałam więc artykuł do Huffington Post, kiedy Frenchmen postanowił dołączyć do mnie, by zamienić ten niewielki artykuł w coś więcej. Z jego 15-letnim doświadczeniem i moją potrzebą, by być głosem prawdziwych joginów, zaczęliśmy Bad Yogi, by joga stawała się coraz bardziej przystępna.

Ostatnio w sklepie na przeciwko mojego domu rozmawiałam z ekspedientkami o jodze. Powiedziały, że bardzo by chciały chodzić na jogę, ale są za grube, za mało rozciągnięte i się wstydzą. Zaczęłyśmy rozmowę o tym, że joga jest dla każdego. Po to właśnie by się rozciągnąć lub zrzucić zbędne kilogramy, a nie na odwrót. Spotykamy się po to na jodze, by lepiej się poczuć, a nie wstydzić.

Nie wstydźcie się swojego ciała. Na jodze zadbacie o swoje ciało i swoje samopoczucie. Nie wierzcie w to, co chce Wam sprzedać kolejna marka. Zapraszam na zajęcia 🙂

Autor: Karolina Karwacka-Ziemak

Zdjecia: YBICoalliton