Witajcie Noworoczniaki :)

0
868

Czy wszystko już wskoczyło na swoje tory? Czy Wasze życie tętni codziennym rytmem, a święta i błogie lenistwo zostało już przerzucone do magazynu ze wspomnieniami? Nie martwcie się! Wiecie, że za rok powtórka? 😉 A w międzyczasie jeszcze sto innych okazji, by trochę uciec od pędzącego czasu 😉
Przełom starego i nowego roku, to dla wielu osób taki sentymentalny moment. Czas na podsumowania, refleksje, mierzenie się z samym sobą. Co było dobre, a co mogło być lepsze? Wspominanie, analizowanie i obliczanie! Szczególnie, że znowu każdy z nas wskoczył o stopień wyżej na drabince życia.. Dla jednych to będzie rok pierwszych razów, matury, egzaminów na studia, a dla innych kolejny rok z cyklu „ileż razy można błądzić”? 😀 Cóż.. Lajf! Samtajms is brutal, nieprawdaż? 😉
Jest to również doskonały czas dla tych, którzy lubią coś rozpoczynać, tworzyć, kreować, układać i zmieniać „wystrój” w swoim życiu. Podziwiam, kibicuję i wspieram – szczególnie tych, którzy całe życie na diecie (moja ukochana mama)!!! Tym bardziej tych, którzy ZAWSZE zaczynają od nowa z początkiem stycznia (moja ukochana mama po raz drugi! Kto da więcej?) 😉
Brzmi pięknie i kolorowo, ale z wykonem¹ trochę gorzej.

Doskonale rozumiem wszystkich, którzy po pierwszym dniu szkoły, pracy, nauki, czy wszystkiego, co przypomina normalność² wmawiali sobie, że to pierwszy dzień.. jeszcze odpuszczę, wezmę się za to czy tamto od jutra..
Ha! Mamy Cię!!! Nic bardziej trafnego niż oszukiwanie samego siebie! Oczywiście z moralnym poczuciem, że z nadejściem magicznego „jutra” wszystko będzie lepiej!! 😉
Cóż począć, kiedy chciałoby się tak bardzo jak się nie chce?!
Zachęcam do ułożenia planu. Banalne?! Być może? A może jednak skuteczne? Próbowałeś kiedyś? Nie? To może warto dać szansę? Jak planujesz – wizualizujesz! Jak zapisujesz – składasz pewnego rodzaju obietnicę! Masz umowę z samym sobą, którą sporządzasz własnoręcznie, a to zobowiązuje.. No i w końcu, jak zawieszasz plan w widocznym miejscu, nie masz wyjścia! Jesteś zmuszony na to patrzeć i nie możesz przejść obojętnie. Jesteś zobligowany do działania. A uwierz mi – wystarczy zacząć. Raz i drugi.. Bo potem zaczyna wchodzić w nawyk. Czynności powtarzane stają się przyjemne, tym bardziej, że zaczynasz widzieć efekty. Nie jest to już dla Ciebie zmorą, ale przyjemnością 🙂
Jeśli próba była kiedyś podejmowana i nie przyniosła efektów, mogę tylko wspomnieć, że warto to zrobić bardzo rzetelnie. Rozpisać kok po kroku, czasem nawet godzina po godzinie i trzymać się tego. Harmonogram może odrobinę ogranicza, nie pozwala wyobraźni poszybować, popłynąć.. Ale nie staraj się tego tak kategoryzować. Plan dnia ma Ci tylko przypominać co masz jeszcze do zrobienia i pokazywać co już osiągnąłeś.. Masz widzieć w nim, że masz czas – Na wszystko!!! Nawet na coś, czego nie zaplanowałeś – zaskakuj siebie, pozwalaj sobie na niespodzianki 🙂
Cokolwiek chcesz, wszelkie zmiany, innowacje, rzucanie nałogów, rozpoczynanie aktywności fizycznej, wprowadzanie innej diety, czy chociażby wcześniejsze wstawanie (przyznaję się – to jedno z moich postanowień noworocznych) jest możliwe do zrealizowania! Uwierz w siebie! W swoje możliwości, w możliwości swojego ciała i umysłu. Masz po swojej stronie najdoskonalszą broń jako swój oręż! Nie ma nic potężniejszego i bardziej sprawczego niż Twój Umysł i Twój Upór! Wiem, że to są piękne słowa. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, jednakże kiedy oczyścisz umysł, pozwolisz mu dowodzić – już jesteś na pozycji wygranej! Najprostszy przykład na świecie: zauważ, że jak jesteśmy szczęśliwi wszystko nam przychodzi łatwiej, lepiej radzimy sobie z przeszkodami, które napotykamy. Wiemy, że MOŻNA je pokonać, bo dzięki poczuciu szczęścia widzimy przyszłość w pozytywnych barwach. A to wszystko właśnie dzięki naszej sile umysłu i pewnym związkom chemicznym, które są wytwarzane w naszym „centrum dowodzenia”. Są to endorfiny – grupa naturalnie występujących modulatorów. Potocznie nazwane hormonami szczęścia! I wbrew pozorom bardzo łatwo jest się wprowadzić w stan szczęścia 😉 Chociażby proste ćwiczenie, wypróbuj szczególnie gdy jesteś w złym humorze lub płaczliwym nastroju. Stań przed lustrem i palcami wskazującymi rozciągnij usta ku górze, by ułożyły się w naturalny kształt litery U – jak uśmiech! 😀 Zadziała gdy przez chwilę postoisz i popatrzysz na siebie w tej pozycji 😉 Zdradzę Ci tajemnicę – nawet gdy nie masz lustra akurat przy sobie, to też zadziała. Nie musisz patrzeć. Poprzez wyginanie ust do uśmiechu, Twoje mięśnie mimiczne zostają pobudzone przez mikroreceptory w twarzy, a informacja ta, (że rozpoczął się proces śmiania) biegnie już do mózgu. W ten sposób nasze centrum dostaje nieco “sformatowaną” wiadomość, na którą odpowiada oczywistym komunikatem “idziemy w tę stronę! Na pohybel!”. Co dalej kończy się Waszym sukcesem i rozgonieniem burzowych chmur znad głowy 😉
Tym osobom, którym akurat słodycze poprawiają nastój polecam pomyśleć przychylnie i z apetytem o jednej, maleńkiej, niewinnej kosteczce czekolady! Hmmm… Pamiętacie jej smak, konsystencję, słodycz i to w jak doskonały sposób rozpływa się w ustach? A na dodatek to co kto lubi czyli orzechy, owoce, posypki iii nadzienia… Mmmm… Niemalże od razu pragnie się ją ZDOBYĆ! Gdziekolwiek jest – nawet do sklepu zachciewa się wyjść w ten ziąb, kupić i natychmiast pochłonąć przynajmniej pół bloczku! A guzik! Weźcie sobie taka czekoladę w momencie największego na nią smaku, z namaszczeniem wyjmijcie z opakowania, pooglądajcie z każdej strony, obmacajcie (haha) zostawiając na niej ślady swoich linii papilarnych i… POWĄCHAJCIE ten cudowny egzotyczno – czekoladowy zapach! Jeden wdech, może drugi, a nawet trzeci! Do momentu, aż poczujecie sytość (tak: SYTOŚĆ) i radość 🙂 a później złóżcie z powrotem do opakowania 😉 To nie jest żart 😉 Spróbujcie, a przekonacie się 😉 Czekoladowe masaże w spa również wskazane. Terapeutyczna siła zapachu – NIE SMAKU doskonale działa na samopoczucie, odprężenie, a nawet na odmłodzenie – bo szczęśliwy człowiek to jak zakochany człowiek – może wszystko 😉
Oczywiście drugie ćwiczenie przeznaczone było tylko dla tych, którzy uwielbiają czekoladę (a zakładam, że jest nas więcej niż tych którzy nie przepadają) i nie wyobrażają sobie większej przyjemności niż delektowanie się nią w sposób ogólnie przyjęty jako jedzenie 😉

Także Kochani, „at last but not least” jak to mawiają w krajach anglosaskich, życzę Wam wszystkim w Nowym Roku duuuużo szczęścia, które będzie dodawało nam ochoty i energii do podnoszenia rękawic w naszych codziennych zmaganiach. Zdrowia gdyż szlachetne jest i najbardziej wartościowe. Pogody ducha jako motywatora i recepty by pięknie żyć. Dużo uśmiechu – zwłaszcza teraz, kiedy mróz na zewnątrz zaprzyjaźnia się jedynie z lodowatymi nosami, zamarzniętymi dłońmi i odmrożonymi stopami. Oraz wytrwania we wszystkich Waszych postanowieniach, rozpoczynaniu nowych wyzwań i doprowadzania wszystkiego do szczęśliwego happy endu 🙂

Z pozdrowieniami Wasza Sowa Pe 😉

¹zbyt dużo chyba oglądam programów typu tańczyć każdy może lub mój talent, stąd te zapożyczenia gwary młodzieżowej – to też taki psychologiczny haczyk – gdy czujemy upływający czas – nawet w ten sposób próbujemy się odmłodzić 🙂

²słowo będące w opozycji do „świętowania”, „sjesty” i „celebrowania wolnego czasu” – bez oznak wrogości dla nienormalności 😉