Take this waltz

0
544

Take This Waltz

Czy ten film, zaklasyfikowany powszechnie jako film o miłości i pożądaniu, na pewno nadaje się do naszej rubryki poświęconej duchowości w sztuce? Pozornie przez większą część seansu mogłoby się wydawać, że nie bardzo. Szarpaninę emocjonalną pełnej wdzięku bohaterki, początkującej pisarki, która bardzo kocha swego męża, ale poczuła miętę do sąsiada z naprzeciwka i nie wie, co z tym zrobić, śledzimy bez szczególnej przykrości w odbiorze, ale z pewnym niedowierzaniem. Czy naprawdę Sarze Polley, niepokornej kanadyjskiej aktorce i reżyserce chodziło tylko o to, żebyśmy przez dwie godziny czekali w napięciu na rozstrzygnięcie dylematu, którego z miłych panów wybierze czarująca Margot? Kolejna opowieść o rozdarciu między wiernością małżeńską a trudną do odparcia burzą namiętności?

W pewnym momencie w filmie następuje wyraźny zwrot. Nie, nie zwrot akcji, bo fabularnie nie dzieje się nic nieprzewidywalnego. Chodzi o zmianę perspektywy patrzenia na problem głównej bohaterki.

Sama reżyserka komentując Take This Waltz powiedziała m.in.: „Fascynuje mnie pożądanie. To oczywiste, że jest to biologiczna siła, której istnieniu trudno zaprzeczyć. Poddanie się pożądaniu jest rzeczą bardzo ludzką, ale myślę, że czasami jak nic innego potrafi ono wypełnić w nas lukę. Dlatego pożądanie tak uzależnia.” Słyszymy o tej luce pod koniec filmu, kiedy szwagierka i przyjaciółka Margot, anonimowa alkoholiczka podczas nawrotu choroby alkoholowej gorączkowo wykrzykuje, że w gruncie rzeczy niczym się między sobą nie różnią, że obie, każda na swój sposób, wypełniają lukę w sobie.

Sarah Polley otwiera przed nami przestrzeń „luki” i dyskretnie się usuwa, zamyka swoją historię tam, gdzie dla nas powinna się ona otwierać. Pierwsze uderzające do głowy objawy miłości, alkoholowe oszołomienie, narkotykowe rajskie wizje, to wszystko zastępczo zaspokaja nasz głód innego, wyższego rodzaju. Jest w nas tęsknota, z której istnienia na ogół nie zdajemy sobie sprawy, chociaż jej ssanie czujemy, biorąc za coś innego i w jakże złudny sposób próbując temu zaradzić!

Ten film przez długi czas (może trochę za długi!) próbuje nas zwodzić, tak jak często zwodzą nas w życiu iluzje. Opowiada o iluzjach właśnie i o istotnym braku, który rodzi w nas pytanie: czy jest coś więcej? A od tego pytania zaczyna się już droga każdego poszukiwania duchowego.

Nina
„Take This Waltz”. Reż. Sarah Polley, Kanada 2011.