Stalker

0
741

Klasyka kina światowego, a przede wszystkim, co w tym miejscu szczególnie ważne, klasyka kina uduchowionego. Głos Andrieja Tarkowskiego, zawsze w swojej twórczości upominającego się o postrzeganie człowieka jako istoty duchowej, brzmiał za jego życia tym bardziej dramatycznie, że dobiegał ze Związku Radzieckiego, z terenów objętych doktrynalnie narzuconym materializmem i ateizmem. Teraz, kiedy ogląda się „Stalkera” po latach, film nie traci bynajmniej poruszającej siły, brzmi nadal czysto w swoim wyznaniu wiary, a metaforyczne realia w jakich poruszają się jego bohaterowie zyskują nowy, niemniej niż kiedyś aktualny wymiar. To co przed laty było bezlitosnym oskarżeniem zdegradowanej rzeczywistości Związku Radzieckiego, dziś bez żadnego naginania da się odczytać jako uniwersalna przestroga przed ekologiczną dewastacją Ziemi i rozpowszechniającą się laicką postawą poznawczą (czego wyrazem choćby popularność „Boga urojonego” Richarda Dawkinsa).

Tytułowy bohater, Stalker, z narażeniem życia i wolności osobistej (pięć lat już spędził za kratkami) przemyca ludzi na teren Strefy, tajemniczego obszaru otoczonego kordonami policji, który powstał na skutek uderzenia meteoru bądź lądowania kosmitów. Nieznane jest nie tylko pochodzenie Strefy, ale również zasada jej istnienia. Stalker uważa, że chroni ją system pułapek, które trzeba inteligentnie omijać, by dostać się do centralnej Komnaty. Komnaty spełniającej najskrytsze pragnienia odwiedzających. Bujna roślinność Strefy porasta zrujnowane pozostałości po dawno zarzuconej ludzkiej działalności i wyraźnie odróżnia ten teren od świata obdrapanego ponurego betonu, z którego przybywają przewodnik ze swoimi podopiecznymi. Tym razem towarzyszą mu dwaj mężczyźni, Pisarz i Profesor, wykształceni i sceptyczni, choć ryzykujący wizytę w Strefie w różnych celach, to obaj noszący się z zamiarami podszytymi siłą niszczenia. Choć po wielu trudach dotrą do celu, do czarodziejskiej Komnaty, to żaden z nich nie skorzysta z jej dobrodziejstw. Z lęku, z braku wiary, z niemożności…

Stalker, szaleniec boży, sportretowany przez Tarkowskiego na podobieństwo rosyjskich jurodiwych, po powrocie do domu jest zdruzgotany: jakie to straszne, ci ludzie w nic nie wierzą – powtarza w gorączce.

Ale Tarkowski nie traci ufności w potęgę ducha. W ostatnim ujęciu niepełnosprawna córeczka Stalkera, nazywana przez innych „ofiarą Strefy”, czyta przy stole książkę. Przerywa na chwilę i z uwagą wpatruje się w stojące na blacie szklanki. Wprawia je spojrzeniem w ruch, przesuwają się do krawędzi stołu, jedna spada na podłogę…

<em>Nina
</em>
<em>Stalker</em>, reż. Andriej Tarkowski, prod. ZSRR, 1979, wyst. Aleksandr Kajdanowskij, Anatolij Sołonicyn, Nikołaj Grinko.