Pod powierzchnią bylejakości

0
101

Często słyszę wokół siebie „Nie lubię swojej pracy”, „Nie lubię tej osoby”, „Nie lubię mojego życia”, „Nudzą mnie inni”, „Chcę tego, chcę tamtego”, „Potrzeba mi więcej”… i wsłuchując się w tą kakofonię zastanawiam się, że często ludzie narzekający sami na siebie sprowadzają nieprzyjemne sytuacje, lub są tak zapędzeni we własnej pogoni za kolejnymi zachciankami, że nie widzą piękna tego co już mają.

Pod powierzchnią bylejakości

Medytacja

Kiedyś słyszałam ciekawe porównanie medytacji z badaniami nad strukturą gleby. Naukowcy postanowili zajrzeć pod powierzchnię, wykopać ogromną dziurę i sprawdzić co tam się dzieje. Dlaczego powstają trzęsienia ziemi i czy jesteśmy w stanie wcześniej je wykryć i im zaradzić? Dlaczego powstają złoża cennych minerałów i gdzie? Itp.

Medytacja czyni podobne badania na własnym umyśle, świadomości, podświadomości i poznawaniu swojego prawdziwego ja. Zanurzamy się w ciszy, potem napotykamy pierwszą warstwę, gdzie rządzi nasza podświadomość. Jest to najtrudniejszy do przebycia fragment. To jak wynurzanie się z bardzo głębokiej wody. Płyniesz i płyniesz, widzisz światło, ale masz wrażenie, że nie starczy ci sił i powietrza, by dopłynąć na powierzchnię. Nasza podświadomość, nasz umysł, tworzą niestworzone historie, by zabawić nas w tym momencie ciszy. Przerzucają się wspomnieniami i to zazwyczaj tymi, o których wolelibyśmy zapomnieć. Roztrząsają dawne utarczki, problemy, kłótnie, a nawet błachostki w stylu „kiedyś, ktoś mi powiedział”. To dla nas moment próby. Musimy oprzeć się pokusie brodzenia w tym lepkim bagnie i brnąć dalej. Nie dawać się wciągać w pułapki umysłu i ignorować go dopóki się nie zmęczy. Wtedy zostawimy go śpiącego, a sami ruszymy dalej.

Kolejne warstwy naszej medytacji to odnajdywanie swojego prawdziwego głosu. Pod powierzchnią bylejakości, czyli ciągłych nawoływań, zachcianek, zmysłów, nagle zaczynamy słyszeć spokojny i cichy głos, który jest naszą prawdziwą esencją. Intuicja, która podpowiada nam jak działać, by działać w zgodzie ze sobą. Nie słyszymy jej zazwyczaj, bo nasze ego, umysł i podświadomość krzyczą bardzo głośno. To jak w supermarkecie przed Świętami Bożego Narodzenia. Tłumy ludzi pędzą z pośpiechem, zmęczeniem i smutkiem na twarzach, by kupić kolejną rzecz, która ma im i ich bliskim zapewnić radość. Choć głęboko w środku wiemy, że kolejna rzecz może przynieść radość tylko na krótką chwilę. Nasze rozgadane towarzystwo w głowie podpowiada nam co chwila „potrzebujesz zapalić”, „chcesz napić się wina”, „masz ochotę na słodycze”. Praktyka medytacji pozwoli nam wyciszyć te krzyki i usłyszeć swój spokojny głos.

Po drodze czeka nas odkrywanie różnych nieprzyjemnych rzeczy związanych z tym, jakie niewłaściwe decyzje podjęliśmy w swoim życiu, cechy charakteru, które nam się nie podobają… ale oczyszczając się z tego wszystkiego zrozumiemy, że są to naturalne cechy każdego z nas. Świadoma praca nad sobą pomoże nam poczuć się bliżej innych, zrozumieć ich, poczuć cierpienie, zawstydzenie i zagubienie w decyzjach, które podejmują. Zaczniemy postrzegać ludzi i świat jako integralną część siebie, a nie oderwane i obce.

Zjednoczenie świadomości i spokojnego umysłu

Joga

Po jakimś czasie, zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz spokojny umysł nie zawsze daje radę w zderzeniu z codziennością. Nie możemy całą dobę siedzieć i medytować. Musimy mieć narzędzie, które pomoże nam zjednoczyć stan wewnętrzny, z zewnętrznym reagowaniem na codzienne problemy.

Tym narzędziem jest joga. Joga znaczy unia. Jest to zjednoczenie świadomości i spokojnego umysłu. Uczymy się jak poruszać się i działać świadomie z otwartymi oczami, jednocześnie utrzymując w sobie koncentrację i spokój umysłu, który uzyskujemy dzięki medytacji.

Przestaniemy być reaktywni, nasz spokój pozwoli nam usłyszeć prawidłową odpowiedź na awanturę lub przykrość.

Pamiętajmy jednak, że joga to coś więcej niż kilka asan. Jest to ścieżka złożona z zasad moralnych, reguł samodyscypliny, koncentracji, ćwiczeń oddechowych, medytacji i ćwiczeń fizycznych. Wprowadzając jogę w swoje życie codzienne, mamy szansę reagować świadomie na otaczający nas świat. Nie będziemy podążać za małpim umysłem, który jak karciany oszust, podsuwa nam karty, które chce żebyśmy wyjęli. Decydujemy za siebie, jesteśmy świadomi swoich emocji, umiemy zintegrować ciało, duszę i umysł.