Oscary 2020 – przebudzenie mocy

0
709

Coś zaczyna się dziać w świecie kultury. Nie tylko puste słowa i sztuczne cycki. Mam wrażenie, że świat przez ostatnie lata był przeładowany płytkością i brakiem zainteresowania w sprawy społeczne, w to co ważne, w to co dotyczy wszystkich nas na tej kolorowej i pięknej planecie.

Oczywiście mogę się mylić i zbyt surowo oceniać sytuację, bo jak każdy z nas mam subiektywnie zakrzywioną rzeczywistość 😉 Jednak mam wrażenie, że coraz częściej coś pozytywnego się dzieje, budzi się jakaś moc działania, troski o planetę, o ludzi, o zwierzęta.

W tym roku mieliśmy okazję zobaczyć i usłyszeć głos artystów, którzy chcą wyrazić swoją opinię o świecie i tym co nas otacza. Odważne gesty, o których wszyscy mówią. Niektórzy krytykują za hipokryzję, za wtrącanie się. Jednak moim zdaniem to wspaniała droga. Światem filmu interesują się prawie wszyscy ludzie na tej planecie. Artyści mają niesamowitą siłę przebicia i ogromny wpływ na opinię publiczną. Dlaczego maja stać na czerwonych dywanach prezentując tylko swoje wdzięki. Przecież wielu z nich to bardzo inteligentni i obyci ludzie. Może już wystarczy opowieści o operacjach plastycznych i wydanych pieniądzach. Może ocknijmy się z tego otępienia i zacznijmy prawdziwie działać na rzecz ogólnego dobra.

Natalie Portman oddaje hołd reżyserkom.

Natalie Portman założyła na galę prześliczną suknię Diora, a na nią zarzuciła pelerynę wykonaną specjalnie na tę okazję. Na lamówce, złotą nitką wyszyto nazwiska reżyserek, które pominięto przy przyznawaniu nominacji. To: Lauren Scafaria („Ślicznotki”), Lulu Wang („Kłamstewko”), Greta Gerwig („Małe kobietki”), Mati Diop („Atlantyk”), Marianne Heller („Cóż za piękny dzień”), Melina Matsoukas („Queen & Slim”), Alma Har’el („Słodziak”) i Celine Sciamma („Portret kobiety w ogniu”). Był to niezwykle mocny komentarz do tego co dzieje się w Akademii, czyli przyznawania nagród przez białych mężczyzn w średnim wieku ich kolegom, białym mężczyznom w średnim wieku.

Polityczna aluzja Brada Pitta.

Pierwsza statuetka powędrowała do Brada Pitta za rolę drugoplanową w filmie „Pewnego razu w… Hollywood”. Wzruszony Pitt pozwolił sobie na polityczną aluzję. W przemowie powiedział, że ma 45 sekund na swoje przemówienie. Skomentował, że to i tak o 45 sekund więcej, niż dostał w Senacie John Bolton. Brad Pitt nawiązał tym do tego, że amerykański Senat podczas impeachmentu prezydenta Donalda Trumpa nie pozwolił zeznawać Johnowi Boltonowi. Były doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego miał ponoć ujawnić informacje porównywalne do afery Watergate.

Płomienna przemowa Joaquina Phoenixa.

Joaquin Phoenix odebrał nagrodę za swoją rolę w filmie „Jocker”. Z Oscarem w ręku zaprezentował płomienną przemowę. Jego słowa dotarły do wielu i wzbudziły wyraźne poruszenie. Prawie każdy z kim ostatnio rozmawiałam był poruszony jego słowami o planecie, o zwierzętach, o weganizmie, o empatii. Bardzo dużo kobiecej energii, pasji i zaangażowania.

Waleczna Jane Fonda.

Jane Fonda od dłuższego czasu walczy o sprawy naszego klimatu. Ekologiczne wiece, na których przemawia, do których ściąga znanych i podziwianych poruszają coraz większą liczbę fanów kina i nie tylko. Jednym z kolegów na wiecu jest właśnie Joaquin Phoenix.

Wiemy wszyscy, że produkcja filmów nie jest ani tania, ani ekologiczna. Niektórym manifest w postaci drogiego stroju, czy aresztowanie na wiecu, nie są wyznacznikiem prawdziwej walki, mogą się wydawać błahe. Jednak mimo pojawiających się czasem głosów krytyki uważam, że takie gesty są niezmiernie ważne. Nie siedźmy cicho. Mając wpływ nawet na niewielką grupę ludzi, jednak ją mamy. A takie Oscary, celebryci, aktorzy, gale mają ogromną oglądalność i trafiają do rzeszy ludzi. Dajemy świadectwo, że nas obchodzi, że nam zależy, że nie można nami ciągle manipulować. Świat rządzących zbyt mocno przypomina zabawę bogaczy w bogacenie się. Nie bądźmy jak marionetki, którym wszystko da się wmówić. Nie idźmy na rzeź w imię wielkich korporacji i wielkich pieniędzy. Każdy głos, każdy sprzeciw jest ważny.