Manana Chyb „Przebudzenie” tylko w MojejTransformacji

0
984
Manana Chyb – joginka, była redaktor naczelna Zwierciadła, współtwórczyni magazynu SENS i Transformacji, tylko u nas zdradza o czym będzie jej wkrótce ukazująca się książka. Tylko w MojejTransformacji ekskluzywne fragmenty książki, a już teraz fragmenty przedmowy jako wprowadzenie i zachęta do sięgnięcia po całość.

„Przebudzenie” to tylko jedno z wielu określeń dokonującego się w świadomości przesunięcia, wyraźnej zmiany zachodzącej w naszym postrzeganiu świata. Proponuję, byśmy to określenie traktowali umownie, jak wszystkie pozostałe zrodzone przez umysł słowa, które przegrywają z kretesem w zetknięciu z Rzeczywistością poza pojęciową, niesymboliczną, doświadczaną jeszcze do niedawna tylko przez nielicznych z nas, a więc na razie rozpoznaną tylko w niewielkim stopniu. Co więcej, w różnych tradycjach kulturowych rozpoznawaną i opisywaną na różne sposoby. Ale jak inaczej dzielić się tym doświadczeniem z innymi, jeśli nie za pomocą nieporadnego, przeznaczonego do nazywania innego rodzaju obserwacji języka?

Przebudzenie jest w powszechnym odczuciu metaforą ocknięcia się w realnym świecie.

Śniliśmy, choć nie mieliśmy o tym najmniejszego pojęcia i oto nagle, pod wpływem jakiegoś bodźca, pojawiamy się na jawie, w prawdziwej rzeczywistości, która z całą mocą unaocznia nam, że przebywaliśmy dotychczas wśród sennych majaków. Tak, mniej więcej, można opisać doświadczenie odkrycia innego wymiaru świata w jego niedualności i wszechobejmującej jedności.

Moment tego typu wglądu łączy się najczęściej z oszołomieniem i nieporównywalnym z niczym zachwytem, z dojmującym odczuciem świętości. Nic więc dziwnego, że legł on u podstaw wszystkich religii i wierzeń. W niektórych systemach religijnych, zwłaszcza wschodnich, dopracowano się technik (medytacje, ćwiczenia oddechowe) ułatwiających dotarcie do miejsca, z którego przemawiali prorocy, inne, jak chrześcijaństwo traktowały tego typu narzędzia z dużą podejrzliwością.

Pokusie, by wyszukać, uchwycić i zrozumieć to wspólne dla wszystkich dróg duchowych jądro, ulegało wielu, między innymi Aldous Huxley, autor „Filozofii wieczystej”, słynnej antologii fragmentów pism z tradycji buddyzmu, hinduizmu, taoizmu, chrześcijańskiego mistycyzmu (tytuł pochodzi od terminu Leibniza „philosophia perennis”). „Pewną wersję tego „najwyższego wspólnego mianownika” wszelkich wcześniejszych i późniejszych teologii powierzono pismu ponad dwadzieścia pięć wieków temu, a od tamtego czasu tym niewyczerpywalnym tematem zajmowano się raz po raz z punktu widzenia każdej tradycji religijnej i we wszystkich głównych językach Azji i Europy.” – pisał Huxley we wstępie do swojej książki w 1945 roku.

Od tego czasu minęło ponad pół wieku i wiele się zmieniło – również w obrębie naszej duchowości. Przyśpieszony rozwój technologiczny wraz z wieloma zagrożeniami przyniósł jednak również w ramach kulturowej globalizacji dostęp na niespotykaną dotąd skalę do doświadczenia, zaznawanego wcześniej przez nielicznych wybrańców. Doświadczenie to, czego nie przewidział Huxley, równocześnie wyewoluowało uwalniając się od religijnych kontekstów, stając się autonomicznyn, ponadwyznaniowym ludzkim otwarciem się na całość i jednię. Co oczywiście nie znaczy, że w swojej religijnej postaci przestało istnieć. Jednak nie musi już być, jak wcześniej, przypisane do określonych nauczań, rytuałów i dogmatów. Ukazało się w całej swojej czystości i pełni fundamentalnego, uniwersalnego ludzkiego doświadczenia.

Jesteśmy świadkami niezwykle doniosłych przemian.

Tak o tym mówił na przełomie XX i XXI wieków Willigis Jaeger w książce-wywiadzie „Fala jest morzem”: „W dziejach nie widać epoki, w której ludzkość jako całość wykształciłaby mistyczną świadomość świata i siebie. Ale istnieją powody pozwalające sądzić, że zmierzamy w tym kierunku.” I dopowiadał: „XXI wiek będzie stuleciem mistycznym.”

Choć nie jest to może wyraźnie widoczne z naszej polskiej perspektywy, na świecie mnożą się instytucje, organizacje, szkoły, ośrodki naukowe i badawcze zajmujące się rozwojem duchowym człowieka przed i po przebudzeniu. By wymienić tylko kilka z nich: Instytut Integralny Kena Wilbera, Center for the Study of Non-Symbolic Consciousness (jego dyrektor, Jeffery Martin zrobił na Harvardzie doktorat na podstawie badań nad niesymboliczną świadomością), Religion in an Age of Science, coroczna konferencja Science and Nonduality, Rhidwan School twórcy duchowej psychoterapii Diamond Approach, Hameeda Ali, kanał Conscious.tv, cykliczny program internetowy Buddha at the Gas Pump i wiele, wiele innych. Zmienia się stopniowo rola mistrzów i nauczycieli duchowych. Wiedza do tej pory utajniona i ekskluzywna podlega demokratyzacji, rozprzestrzenia się przez internet, nie wymagając już bezwarunkowo kontaktu mistrz-uczeń, często polegającego na relacji podległości i wyznaniowości.

Pojawiają się nowe metody, ułatwiające dokonanie przeskoku w postrzeganiu rzeczywistości, jak direct pointing (bezpośrednie wskazywanie), uwspółcześniona wersja hinduistycznej adwaity wedanty (według tej metody „przewodnicy” na zasadzie wolontariatu prowadzą chętnych do otwarcia umysłu na stronie Liberation Unleashed). Arjuna Ardagh, autor głośnej książki o fali przebudzeń w Stanach Zjednoczonych „The Translucent Revolution” ostatnio również zajmuje się pracą przebudzeniową na swojej stronie internetowej.

To tylko nieliczne przykłady narastającego w skali globalnej zjawiska wielkiej przemiany świadomości, o której mówił Willigis Jaeger. Choć trudno jest je oszacować za pomocą liczb – nad tworzeniem narzędzi naukowo-statystycznych trwają prace, choćby w Ośrodku przytaczanego wyżej Jeffery Martina – to próby takie są podejmowane. I tak, według Pew Research Center w 2009 roku 49% mieszkańców Stanów Zjednoczonych deklarowało przeżycie religijnego lub mistycznego doświadczenia (wzrost o ponad połowę w porównaniu do podobnego badania Gallupa z 1962 roku). Liczba ta, rzecz jasna, nawet w przybliżeniu nie określa procentu osób o trwałej przemianie świadomości po przebudzeniu, ale silna tendencja wzrostowa w badaniach tego typu doznań jest wymowna.

Nie powinno dziwić, że to głównie Ameryka stała się sceną dla dokonujących się w kilku ostatnich dekadach procesów świadomościowych. To tam napływ nauczycieli z Indii, Tybetu czy Japonii – zapoczątkowany na szerszą skalę ruchami młodzieżowymi lat 60. – stworzył warunki do przenikania się różnych tradycji religijnych, otwarcia debaty na tematy duchowe i rozkwitu nowych, nieznanych wcześniej metod i narzędzi poznania duchowego.

Polska w owych czasach była… PRL-em. Mistrzowie zen raczej nie wysuwali się na czoło dóbr najbardziej przez władze pożądanych, a młodzi Polacy, nawet jeśli dostali już wymarzony paszport, to nie w kierunku indyjskich aśramów kierowali swe pierwsze kroki. Najpierw musieliśmy sobie wywalczyć wolność zewnętrzną: polityczną i społeczną. Powoli nadchodzi czas innego typu dążeń, zdaje się spełniać proces zgodny ze schematem piramidy potrzeb Abrahama Maslowa.

W każdym razie w drugiej dekadzie XXI wieku nie było już problemem odnalezienie w Polsce dwunastu osób, które doznały duchowego wglądu (doświadczenia niedualności, przebudzenia czy wreszcie nawrócenia, jak to określa język chrześcijański), całkowicie odmieniającego perspektywę patrzenia, postrzegania rzeczywistości. Jest ich, jak się łatwo domyślić, o wiele więcej. Są już tacy, jak np. prowadząca grupy przebudzeń Kama Korytowska, którzy swoją wiedzę i doświadczenie przekazują innym, posługując się opracowanymi przez siebie własnymi metodami pracy nad świadomością.

Moim zadaniem było zgromadzenie świadectw. Ze względu na delikatną materię przedmiotu naszych rozmów, pytania nie mogły być polemiczne ani podchwytliwe. Starałam się jedynie towarzyszyć opowieści, najwyżej dopytywać się o to, co niezrozumiałe, pobudzać pamięć. Jak można polemizować z czyimś doświadczeniem, czy je podważać? Doświadczamy sobą, poprzez zmysły, skomplikowaną, u każdego inaczej ukształtowaną aparaturę psychicznego postrzegania. Dlatego każde doświadczenie trochę się różni, dlatego to, co się nazywa Pierwszą czy Ostateczną Rzeczywistością, Bytem, Wyższą Świadomością czy po prostu Życiem, albo tradycyjnie Bogiem, choć jedno, niepodzielne i niestopniowalne, opisywane jest przez każdego doświadczającego nieco inaczej.

Inne są też historie, które do tego kluczowego doświadczenia prowadzą. Rozwijają się za każdym razem w sposób nieobliczalny. Jak samo życie. Czym właściwie jest to doświadczenie, które wraz z moimi rozmówcami próbujemy w pocie czoła opisać, używając przy tym tylu słów, określeń i porównań? Czego się doświadcza? Ani tego, ani tamtego (w sanskrycie „neti neti” z Upaniszad; po hiszpańsku „nada, nada” ze św Jana od Krzyża).

Może należałoby po prostu, jak sugerują niektórzy, pomilczeć? Dzielić się tym cennym darem, wprowadzając w milczeniu w prawdziwą naturę umysłu, potrafią jednak tylko prawdziwi Mistrzowie. A i oni przecież czasem przemawiają i nauczają.

„A zatem podsunę wam jeszcze jedną myśl, jeszcze czystszą i jeszcze bardziej duchową: w Królestwie Niebieskim wszystko jest we wszystkim, wszystko jest jednym i wszystko należy do nas” – Mistrz Ekhart

Jak zyskać dostęp do tego, co Eckhart zgodnie z tradycją chrześcijańską nazywa Królestwem Niebieskim, a co we współczesnych świadectwach określa się jako doświadczanie Tu i Teraz?

Dotychczasowe drogi do rzeczywistości pozbawionej cierpienia obejmowały różnego typu praktyki, nierzadko wieloletnie i wymagające wyrzeczeń. O niektórych z nich opowiadają bohaterowie tej książki. W ostatnich latach jednak pojawiła się nowa perspektywa spojrzenia na to doświadczenie. Coraz więcej na ten temat ma do powiedzenia nauka, wcześniej bardzo niechętna do wkraczania na obszary tradycyjnie kojarzone z religią czy duchowością. Wraz z poszerzaniem się badań nad mózgiem neuronaukowcy uściślają wiedzę o jego pracy, o istocie myślenia. Niedawno okazało się, że stan, w jakim przebywa mózg nie mając konkretnych zadań do rozwiązania, tzw DMN (Default Mode Network, czyli sieć trybu domyślnego) u osób po trwałym przebudzeniu… dezaktywuje się (Psychology Tomorrow Magazine, issue # 15).

Jednocześnie myślenie zadaniowe, operacyjne nie tylko nie zaznaje uszczerbku, ale usprawnia się, staje się klarowniejsze, precyzyjniejsze. Znika tylko myślowy „śmietnik”, coś, co zawsze było postrzegane jako nasza najgłębsza natura – ciągłe odnoszenie się do siebie, swoich pragnień, planów, wspomnień, rozpamiętywanie ran i upokorzeń. Znika, jednym słowem, cierpienie. Jednocześnie znika poczucie rozdzielności między „ja” a resztą świata: „wszystko jest we wszystkim, wszystko jest jednym i wszystko należy do nas”.

Czyżbyśmy doszli wreszcie do punktu, w którym zbiegają się różne ścieżki ludzkiego poznania? Może nadszedł czas, by zmienić system operacyjny służący człowiekowi myślącemu od wielu dziesiątków tysięcy lat. Zaszliśmy już za daleko, by ten stary, oparty na ochronie ego, pomógł nam w przezwyciężeniu głębokich problemów, których to właśnie walka o interesy ego nam przysporzyła. Człowiek stał się zagrożeniem dla swojego otoczenia i dla siebie samego.

Pora się przebudzić! Lub zmienić oprogramowanie. Jak kto woli.

Manana Chyb skrót przedmowy do książki „Przebudzenie”

Zdjęcie: Jason Ortego z Unsplash

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMała i Duża Joga
Następny artykuł108 w tradycji indyjskiej
Alicja Kawałek
redaktor magazynu mojaTransformacja, nauczycielka jogi, pasjonatka sztuk plastycznych, rękodzieła artystycznego i podróżowania