Kobiety mocy – wywiad z Agą Smektałą

0
1175

Zapraszamy Was dzisiaj na kolejną rozmowę z serii wywiadów z kobietami mocy. Aga Smektała pracowała w firmie swoich marzeń, kiedy w 2016 zdecydowała się zrobić roczną przerwę od pracy, by po prostu pobyć, poobserwować i odpocząć. Dziś twórczyni marki edukacyjnej Inzpirea, śpiewająca pod pseudonimem artystycznym Empirea, wciąż poszukuje, rozwija się i tworzy. Doradca biznesowy i piosenkarka. Łączy świat biznesu z duchowością z niesamowitym wyczuciem i profesjonalizmem. 

Pracując w wielkiej korporacji zaczęła dbać o swój rozwój osobisty. Przez lata szukała swojej drogi i spełnienia. W 2013 roku zainicjowała projekt Ambasada Inspiracji, poprzez który postanowiła dzielić się swoimi inspiracjami na drodze samorozwoju. Agnieszka w ramach Ambasady zorganizowała konkursy, w których wygrać można było mentoring biznesowy, bezpłatne lekcje medytacji czy rozbudzającego kreatywność tańca Gaga. Dzisiaj widać, że kreatywność w doradzaniu przy rozwoju marki i kreatywność przy tworzeniu muzyki potrafi połączyć w niepowtarzalny i skuteczny biznes, doradzając projektom, w które zaangażowane są takie marki jak Dom Pérignon czy Vogue Polska. 

Nasz pomysł na wywiady z kobietami, które łączą karierę z rozwojem osobistym pojawił się, gdy zdałyśmy sobie sprawę, że takich kobiet jest wokół nas coraz więcej. Dzielimy się ich historiami mając nadzieję, że zainspirują i dodadzą odwagi kolejnym kobietom w realizacji marzeń i podążaniu swoją własną drogą. 

Jak to jest podążać swoją własną drogą? 

Sam moment znalezienia się na drodze samorozwoju nie oznaczał dla mnie końca poszukiwań. Potrzebowałam (i wciąż potrzebuję) ciągłej uważności, aby z tej drogi nie zboczyć i nie pójść w stare, utarte schematy. Z perspektywy czasu widzę, że zejścia z drogi na pewno się wydarzą i nie należy mieć do siebie o to żalu. Kiedy po czasie mojej przerwy od pracy, zaczęłam myśleć nad swoim pomysłem biznesowym, pojawiło się we mnie dużo strachu i niezdecydowania. Miałam do siebie żal, że mimo intensywnej drogi rozwoju duchowego wciąż jest we mnie tyle wątpliwości. Były chwile, gdy pytałam siebie z wyrzutem „Znowu nie wiesz?!”. Sama sobie robiłam ogromną presję. Kiedy rozmawiałam o tym z moją koleżanką Kasią Czajkowską (założycielka ogienswiadomosci.pl), z którą poznałam się na kursie robienia odczytów z Kronik Akaszy, powiedziała „Agnieszka pozwól sobie czasem być niewiastą czyli pozwól sobie nie wiedzieć”. To było dla mnie odkrycie. Sama nie wpadłam na to, aby dać sobie przestrzeń, by nawet przez dłuższy czas nie wiedzieć, jaką podjąć decyzję i być z tym OK. Zapewne było to połączone z tym, że wcześniej jako manager podejmowałam dziesiątki ważnych decyzji każdego dnia. Wiedziałam jaka jest wizja firmy i jakie są priorytety więc potrafiłam błyskawicznie podejmować decyzje. W początkowej fazie budowania mojego własnego biznesu było inaczej. Dodatkowo spinało mnie przekonanie, że skoro przeszłam już tak długą drogę rozwoju (a z nią idącą wiele radości, ale też wiele łez i mierzenia się z samą sobą) to po prostu powinnam wiedzieć. Nie pozwalałam sobie na zrozumienie, że ciągle się uczę i nawet jeśli popełnię błędy to pójdę do przodu. Teraz widzę, jak ważne było, abym dała sobie tę przestrzeń. Często wychodząc z jednej klatki umysłu, wchodziłam w kolejną – szerszą, ale wciąż klatkę. Potrzebowałam dużej cierpliwości i uważności, aby się zorientować i po raz kolejny zdjąć z siebie niepotrzebne ograniczenia. 

Czy masz jakąś rzecz lub osobę, która inspiruje Cię w Twojej drodze? 

Patrząc na moją transformację przez pryzmat kilku lat, największą inspiracją były na pewno książki. Zawsze były mi bliskie więc były naturalnym narzędziem działającym na moją wyobraźnię. Zauważyłam, że Wszechświat potrafi znaleźć bardzo kreatywne sposoby, aby nas zainspirować do duchowych poszukiwań. Np. moja dobra znajoma nie interesowała się rozwojem duchowym szczególnie, ale chciała zajść w ciążę. Kiedy wspomniałam jej o książce „Spirit Babies” (jej autor twierdzi, że posiada umiejętność kontaktowania rodziców z duszami ich przyszłych dzieci), bardzo się zaciekawiła i postanowiła ją przeczytać. Pierwszą książką, która odmieniła moje myślenie na temat kwestii duchowych była „50 duchowych klasyków” Toma Butlera-Bowdona (wydawnictwo Sensus). Autor zebrał duchową spuściznę ludzkości na przestrzeni dziejów. Wybrał najbardziej interesujące dzieła i opisał je w pigułce. Poruszał rożne tematy jak na przykład teorię poprzednich wcieleń, kosmologię Indian, koncepcje Carla Gustawa Junga czy Gandhiego. Moja głowa, która żyła sobie dotychczas „spokojnie” w świecie biznesowych wyzwań i materialnych wyników nagle dostała pięćdziesiąt niesamowitych koncepcji do rozważenia. Było dla mnie bardzo emocjonalne, kiedy zdałam sobie sprawę, że ludzie żyjący tysiące lat temu mieli te same pytania dotyczące sensu życia, co ja teraz. Wydało mi się to magiczne. Poczułam, że chcę się w kwestie duchowe szczerze zagłębić i rozważyć ich znaczenie dla mojego życia. Podsumowując, poprzez wspomnianą książkę, pojawiła się mi bardzo ciekawa przestrzeń, której dotychczas nie eksplorowałam. 

Z tych pięćdziesięciu opisów najbardziej poruszyła mnie historia zawarta w książce „Wędrówki dusz” Michaela Newtona. Wcześniej nie zastanawiałam się zupełnie nad tym, czy mam duszę, która na dodatek może być w kilku wcieleniach. Wiedziałam, że takie koncepcje istnieją, ale to do mnie nie docierało. Nie odnosiłam tego do siebie. Michael Newton poświęcił kilkadziesiąt lat życia na prowadzenie badań nad hipnozą, która miała umożliwiać nawiązanie kontaktu z dawnymi wcieleniami. Poczułam, że chcę przetestować to narzędzie. Na granicy szwajcarsko – niemieckiej znalazłam specjalistkę akredytowaną przez Instytut Michaela Netwona. Umówiłam się z nią i pojechałam wspólnie z przyjaciółką. Był to pierwszy krok do tego, aby świadomie otworzyć się na kontakt z moją duszą. Najpierw była inspiracja, otwarcie głowy, uświadomienie sobie, że temat rozwoju duchowego dotyczy także mnie. Potem zrobiłam pierwszy krok, okazałam otwartość i zadziałałam. Zrobiłam trzy seanse regresji hipnotycznej. Ich wyniki nie były dla mnie jednoznaczne, zwłaszcza na początku. Mój analityczny umysł bardzo krytykował całe przedsięwzięcie. Nie wchodziłam głęboko w stan, z którego mogłam się połączyć z wyższym wymiarem i zadać pytania duchowym przewodnikom. Była to dla mnie męcząca walka z umysłem. Po pierwszej sesji miałam tydzień wolnego. Dałam sobie czas na odpoczynek i próbę zmiany nastawienia. Druga sesja poszła mi już znacznie lepiej. Miałam poczucie, że nawiązałam ze sobą więź na głębszym poziomie. Ta świadomość była źródłem nowej inspiracji, radości i wiary w cały proces. Przekonałam się, że to jest właściwy kierunek do eksploracji. Stwierdziłam, że nie mam niezbitych dowodów na istnienie duszy, ale nie mogę jej istnienia także logicznie wykluczyć. Zdecydowałam się zatem wziąć ewentualność istnienia duszy pod uwagę w moim życiu. Postanowiłam dalej eksplorować temat duchowości i zobaczyć co z tego wyniknie. Moją intencją było otworzyć się, ale na swoich warunkach, nie poddawać się schematom kogoś innego. 

Poznawałam kolejne techniki medytacji i inne narzędzia rozwoju inteligencji duchowej. W Polsce korzystałam m.in. z zajęć prowadzonych przez Szkołę Tworzenia, Interaktywne Platformy Transformacji, czy z oddychania holotropowego lub terapii czasu. Chodziłam na spotkania z mistrzami buddyjskimi organizowane m.in. w Muzeum Azji i Pacyfiku, w Ośrodku Karma Dechen Chöling, w Shambhala Polska czy w przepięknej sandze Związku Buddyjskiego Khordong w Darnkowie, zwanego polskim Małym Tybetem. Odkąd przeczytałam książkę „DMT Molekuła Duszy” zainteresowałam się także światem szamanizmu. Miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniach organizowanych przez rdzennych nauczycieli z Meksyku czy Kolumbii. Poznawałam kolejne osoby, które inspirowały mnie do nowego, holistycznego spojrzenia na ciało, duszę i umysł. Na początku potrzebowałam przewodników – ludzi, którzy mi pomagali łączyć się ze swoim wewnętrznym głosem. Ja wciąż w dużym zabieganiu i z moim krytycznym umysłem nie dałabym rady wypracować duchowego połączenia sama. Tak mi się wydaje. Kluczowym momentem stało się dla mnie uczestnictwo w zajęciach prowadzonych przez Gabrielle Orr organizowanych przez portal arslibra.pl. Kurs dotyczył budowania umiejętności łączenia się z własnymi Kronikami Akaszy. Kroniki Akaszy to koncept znany mistykom różnych kultur od tysięcy lat, zakładający istnienie kronik Wszechświata, w których zapisuje się wszystko, co było, jest i będzie. Można tam znaleźć każdą informację, emocję, dźwięk, obraz, myśl, czyn. Spotkałam się wielokrotnie z porównaniem Kronik do boskiej, nieskończonej biblioteki. Ja lubię nazywać Akaszę moim duchowym WiFi do Najwyższego JA. Łącząc się z własnymi Kronikami Akaszy, próbujemy nawiązać kontakt z naszymi duchowymi opiekunami i uzyskać kluczowe informacje z punktu widzenia naszej duszy. Byłam bardzo podekscytowana na myśl, że może udać mi się w końcu samej nawiązywać taki kontakt. Gabrielle Orr przyjeżdża do Polski dwa razy w roku. Uczy kontaktu z Kronikami Akaszy, bezpośrednio za pomocą modlitwy. Technika, którą nam pokazała była prosta i intuicyjna, co mnie ucieszyło. Dla osób zainteresowanych pracą z własnymi Kronikami polecam książkę Gabrielle „Kroniki Akaszy – jedyna prawdziwa miłość”. Spotkanie z tą nauczycielką otworzyło dla mnie kolejną dużą bramę. Od 2016 medytacja (lub kto inny nazwałby to kontemplacją) ta technika jest integralną częścią mojego życia. Codziennie mam potrzebę zrozumieć swoje emocje. Gdy czuję, że potrzebuję zrozumieć dodatkowy wymiar moich uczuć, np. gdy czuję się przybita albo mam do podjęcia ważną decyzję, odmawiam modlitwę z intencją połączenia się z wyższą mądrością, której szukam w sobie. Otrzymuję wtedy prowadzenie (zazwyczaj w formie słów, czasem obrazów lub dźwięków). Otrzymuję informacje, ale to ode mnie zależy, jakie nadam im znaczenie, jak dany przekaz zinterpretuję. 

Miałam mnóstwo wspaniałych nauczycieli, także wśród przyjaciół. Muszę przyznać, że na początku mojej ścieżki rozwoju duchowego wydawało mi się, że odkrywam świat, w którym będę osamotniona. Myślałam, że spotkam się z niezrozumieniem, że będę traktowana jak „kosmitka”. Ogromnie się ucieszyłam, kiedy dotarło do mnie, że miliony ludzi jest zainteresowanych tematyką rozwoju duchowego. Potwierdzają to cyfry. Np. sam rynek medytacji i mindfulness jest dziś na świecie wyceniany na ponad miliard dolarów, a najpopularniejsza aplikacja do medytacji Headspace (założona przez byłego buddyjskiego mnicha i jego przyjaciela – managera z dużej korporacji) została pobrana ponad 18 milionów razy i jest wyceniana przez Forbes na 250 milionów dolarów. Cyfry jasno pokazują – rozwój duchowy to nie nisza, to jest już trend. Także w Polsce widzę wiele prężnie działajacych organizacji, które wspierają szeroko pojęty rozwój duchowy. Mamy np. NTV – Niezależną Telewizję na YouTubie z 120 tysiącami subskrybcji (!), Akademię Ducha z 33 tysiącami lajków na FaceBooku, grupę „Boska Kobiecość – Energia Bogini” z 12 tysiącami członków na FaceBooku. Mamy portal Strefa Rozwoju ufundowany przez Pana Michała Kicińskiego (biznesmena, jednego z najbogatszych Polaków), który promuje holistyczny rozwój świadomości i wspiera ludzi rozwijających swoje biznesy z uwzględnieniem inteligencji psychoduchowej. Mamy takie inicjatywy jak Harmonia Kosmosu, Festiwal Wibracje czy konferencja Taru of Wisdom. Jednym z prelegentów na Taru był szeroko znany w świecie hiphopowym raper Kali (Marcin Kamil Gutowski, członek kolektywu Ganja Mafia). Ten artysta ma niesamowicie szerokie dotarcie (Kali GanjaMafia ma obecnie 1,3 miliona subskrypcji na YouTube), na konferencji Taru of Wisdom opowiadał o swojej drodze rozwoju duchowego, jego album „Chakra” był ogromnym hitem. Jeden z utworów z tego albumu osiągnął ponad 20 milionów obejrzeń na YouTube. Poza tym istnieje wiele ciekawych portali wspierających tematykę duchową, takich jak: nieznanyswiat.pl, 4wymiar.pl, taraka.pl czy wydawnictwa takie jak Okultura, Virgo czy Wydawnictwo A. 

Wracając do mnie, w 2016 roku, podążając za głosem serca, zrobiłam sobie rok wolnego od pracy. Postanowiłam skorzystać ze zgromadzonych oszczędności i dać sobie przestrzeń na odpoczynek i głębszą obserwacje siebie i otaczającego mnie świata. Byłam z jednej strony zmęczona tempem dotychczasowego życia, a z drugiej strony byłam bardzo ciekawa, co pojawi się w moim życiu, kiedy zrobię w nim tak świadomą, piękną przestrzeń. Po miesiącu zupełnie nieplanowanie pojawiła się muzyka i śpiewanie. Mój młodszy brat nagrywał muzykę na mikrofonie zainstalowanym w domu. Podobał mi się efekt jego muzycznych zabaw, wyszukiwania beatów i nagrywania do tego swoich własnych tekstów. Było to kreatywne. Stwierdziłam, że też kupię sobie mikrofon i będę próbować. Zaczęłam eksperymentować. Znajdywałam na YouTubie podkład i wymyślałam, co mogę z nim zrobić dodając swoje teksty i głos. Sprawiało mi to radość. Wszechświat działa tak, że jak zaczęłam robić coś, co miało znaczenie dla mojej duszy, to zaraz otrzymywałam ogromne wsparcie. Np. osoba, która przyszła do mnie na mentoring biznesowy okazało się, że ma własne studio w domu i tworzy muzykę. Dostałam propozycję przyjścia do studia i nagrania profesjonalnie pierwszego kawałka na próbę bez opłat. Kolejny znajomy, kiedy usłyszał, że śpiewam poznał mnie ze swoim przyjacielem, który grał na gitarze i szukał właśnie żeńskiego głosu do wspólnych ćwiczeń. Okazało się jeszcze, że kolega gitarzysta posiada ogromne doświadczenie w rozwoju duchowym. Mogliśmy regularne próby muzyczne połączyć z praktykami duchowymi. M.in. śpiewaliśmy mantry i modlitwy. Robiliśmy wspólnie medytację. Braliśmy udział w spotkaniach z ciekawymi liderami duchowymi różnych kultur. Innym razem znalazłam podkład muzyczny, który bardzo mi się spodobał. Miał około pół miliona wyświetleń na YouTube. Nagrałam pomysł na utwór i wysłałam do producenta. Okazało się, że mieszka w Australii. Spodobała mu się moja historia i zgodził się, abym używała jego podkładu. Zaproponował nawet, że osobiście go dla mnie zmasteruje z moim głosem. Efekt końcowy możecie posłuchać pod linkiem (www.bit.ly/malaempirea). Premiera tego utworu miała miejsce w Dzień Dziecka w 2017 roku na antenie warszawskiego radia Kampus. Był to dla mnie symboliczny hołd dla mojej małej, wewnętrznej dziewczynki, która odważyła się podążyć za swoimi marzeniami. To wszystko się tak pięknie zadziało. 

Interesuje mnie tworzenie muzyki z głębszym przesłaniem. Wspólnie z moim (już teraz) przyjacielem Grzegorzem Borzymowskim (pseudonim artystyczny Gi Orion) eksplorujemy muzykę mocy z różnych stron świata. Naszą pasją jest poszukiwania wspólnej esencji duchowych praktyk różnych kultur i wyrażanie jej poprzez muzykę. W repertuarze mamy m.in. mantry hinduskie, modlitwy tybetańskie i aramejskie, czy indiańskie ikarosy. Praca z tymi utworami nigdy się nie kończy. Cały czas odkrywamy w nich (a także w sobie, kiedy je śpiewamy) nowe rzeczy. To jest jak z dobrą książką, którą czytasz po raz kolejny i odkrywasz w niej nowe bogactwo. Tak samo jest z tą muzyką. Skończyliśmy niedawno pracę nad modlitwą, która była dla mnie bardzo ważna w pewnym okresie mojego życia. Mam na myśli starożytną, aramejską modlitwę „Abwoon d’bashmaya”. Jest wiele historii na temat powstania i tłumaczenia tej modlitwy. Spotkałam się z nią po raz pierwszy na zajęciach z medytacji prowadzonych przez Szkołę Tworzenia w 2014. Nauczycielki (Anna Brandysiewicz i Lena Świadek) wskazały nam, że każdy werset modlitwy może być traktowany jak oddzielna mantra i ma ogromną moc. Jak zrozumiałam, każdy werset bierze nas na kolejny poziom świadomości i zrozumienia naszego życia i celu naszej duszy na ziemi. Od naszej indywidualnej drogi przez podróż karmiczną i kosmiczną, zawsze w towarzystwie boskiej Bezwarunkowej Miłości. Kiedy śpiewasz taką modlitwę uważnie, możesz obserwować zmiany jakich ona dokonuje w Twojej osobistej świadomości. Jest to ogromna magia i moc muzyki. Zachęcam do posłuchania modlitwy i zapoznania się z jej pełna historią w opisie: www.bit.ly/abwoonvid Tworząc ją, konsultowaliśmy się z Panem Neilem Douglasem-Klotzem, światowej sławy naukowcem na polu duchowości i psychologii, działaczem na rzecz pokoju, który pracuje z tą konkretną modlitwą od 1982. 

Z kolei jeśli chodzi o śpiewanie utworów ze ścieżki szamańskiej, zaczęłam dzięki nim dużo bardziej doceniać moje połączenie z naturą i przodkami. Pieśń powtarzana przez pokolenia rośnie w swoją moc. Zdałam sobie sprawę, że wszystko to, co mnie otacza, z czego korzystam zostało wypracowane milionami rąk, marzeń, często ciężkiej pracy. Będąc w pędzie, często skoncentrowana na sobie, swoich marzeniach i wyzwaniach, zupełnie nie zwracałam na to uwagi. Dziś często obserwując świat, ludzi, czuję dumę, wdzięczność. Podobnie jest z naturą, z żywiołami. Całe życie nie zastanawiałam się np. nad wodą czy ogniem. A przecież woda mnie tworzy, daje mi tyle dobrego, obserwowanie to jak się zachowuje woda sprawia także, że jest świetną nauczycielką. Warto nawiązać z nią więź. Ja czasami z wodą rozmawiam podczas prysznica. Często wysyłam też pozytywne intencje do wody za nim ją wypiję, poprzez myśl lub powtarzając prostą mantrę. Nie wiem, czy to działa tak naprawdę. Ale eksploruje to, sprawdzam, sprawia mi to radość. Jeśli nie spróbuję to mniejsza szansa, że się dowiem. Podobnie z innymi żywiołami. Jeden z moich nauczycieli z Meksyku wskazał mi kiedyś, abym nawiązała relację z ogniem, abym często w ogień patrzyła. Powiedział, że ogniska były pierwszymi kościołami ludzkości i że ogień jest naszym boskim WiFi – przenosi nas natychmiast do boskich wymiarów. Takie informacje są inspiracją, ale nic nie można brać na słowo. Inaczej nie będzie się dobrym Poszukiwaczem. Mnie takie informacje inspirują do otwartości, poszukiwań i empirycznych doświadczeń. A propos takiej postawy, z kolei inny z moich nauczycieli powiedział kiedyś na wykładzie: „Jeśli nie widzieliście czakry, to nie powtarzajcie słowa czakra. Widział z Was ktoś czakrę?”. To dobra lekcja uważności i budowania obiektywnego dystansu. 

Jakie masz dalsze plany związane z muzyką? 

Po pierwsze chciałabym dotrzeć z naszym cyklem „Medytacja z muzyką” do szerszej publiczności. Zagraliśmy z Gi Orionem kilka kameralnych koncertów (pozdrawiamy Przystanek Miłość i Jogę Szczęścia). Mieliśmy bardzo dobry feedback. Słuchacze w większości czuli się zrelaksowani i zainspirowani, a o to nam chodziło. Jedna z obcych osób podeszła do mnie po koncercie mówiąc: „Jesteście czarodziejami! Dziękuję Wam. Czuję się wymasowana od środka.” Pracujemy także nad materiałem na płytę. Mamy ponad 20 utworów. Dwa udało nam się już nagrać w studio. Potrzebujemy na tym etapie wsparcia związanego z profesjonalną organizacją koncertów (sprzęt, dźwiękowiec) oraz wsparcia z nagrywaniem materiałów (studio, mastering) oraz z tworzeniem wizualnego dopełnienia muzyki (oprawa wydarzeń muzycznych, tworzenie klipów, pozdrawiam @crcava). Chciałabym także dopełnić koncerty o pracę z kolejnymi zmysłami. Chętnie nawiązałabym kontakt ze specjalistami od aromaterapii, aby dobrać odpowiednie świece czy kadzidła. Narazie robimy to sami intuicyjnie. Moja działalność biznesowa jest wciąż start-upem, nie mogę pozwolić sobie jeszcze na duże inwestycje w muzykę. Tak więc wszelkie wsparcie co do tego, abyśmy mogli dalej tworzyć i grać będzie dla nas fantastyczne. Zwłaszcza, że mamy głowę pełną pomysłów i energię do działania. Niedawno dołączyła do nas cudowna osoba – Karolina grająca na bębnach i perkusionaliach. Karolina (@elfbless) jest fotografką i podróżniczką, mieszkała pewien czas m.in. na Goa i na Javie. Pierwsze wspólne wystąpienia pokazały nam, że dodała kolejny magiczny wymiar do naszego przedstawienia. 

Chcemy, aby nasza muzyka łączyła filozofie różnych kultur. Mamy nadzieję przekazywać moc drzemiącą w duchowych praktykach z różnych stron świata. Zaczynając pracę nad utworem podczas próby łączymy się energetycznie z wibracją danej mantry. Żartujemy sobie, że śpiewanie jest jak wykręcanie numeru telefonu np. do danego Buddy czy do indiańskiego Wielkiego Ducha. Jesteśmy świadomi, że łączymy się z pewnym polem energetycznym i przez nas to przechodzi. Tworzymy przestrzeń dla słuchacza do zapoznania się z daną muzyką. Dzielimy się swoim doświadczeniem, ale nic nie narzucamy. Każdy może mieć swoje odczucia. 

Chciałabym poprzez moją muzykę łączyć różne światy, nawet pozornie bardzo oddalone, ale które mają wspólne wartości i esencję. Np. z jednej strony świat muzyki etnicznej i elektronicznej lub hiphopu. Z drugiej strony spotkanie np. mądrości wschodu (jak np. buddyzm tybetański) z mądrością amerykańskich Indian. Jedną z moich największych inspiracji na ścieżce muzycznej jest Deva Premal. Pierwsza mantra jaką kiedykolwiek w życiu usłyszałam była właśnie w jej wykonaniu (polecam utwór GayaTri Mantra). Ta muzyka mnie totalnie w sobie rozkochała. Gdy miałam trudne momenty słuchałam Devy i autentycznie czułam się lepiej. Deva otworzyła mnie na cały ten nurt muzyczny, który jest dla mnie tak ważny. Deva specjalizuje się w śpiewaniu mantr i modlitw. Jeśli chodzi o muzykę związana z klimatami indiańskimi, inspiruje mnie Szwajcarka Danit Traubig, która śpiewa m.in. na ceremoniach ayahuaski organizowanych w Ameryce Południowej. Chciałabym przenosić moc drzemiącą w utworach etnicznych do muzyki tanecznej, elektronicznej. Chciałabym jednocześnie organizować małe, kameralne, kreatywne spotkania oddziaływujące na wiele zmysłów (np. dźwięk, obraz, zapach), budujące bezpośrednią relację z odbiorcami, a także być częścią dużych festiwali, gdzie ludzie po prostu przyjeżdzają tańczyć, dzielić się swoją dobrą energią. Marzeniem było by wystąpić z programem artystycznym na kultowym Burning Manie lub Tomorrowlandzie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku odwiedzimy także klimatyczne polskie festiwale takie jak Festiwal Wibracje, Zielone Kręgi, Goadupa Festival. Marzeniem byłoby nagrać utwór, który trafiłby do światowej sławy kompilacji pod nazwą BuddhaBar czy Cafe del Mar. Marzeniem byłoby zostać zaproszonym do nagrywania muzyki dla Instytutu Roberta Monroe w USA. Instytut ten jest pionierem badań nad kontrolowanymi metodami wychodzenia z ciała (OOBE) i podróży astralnych. Muzyka i dźwięk są ważnym elementem tych badań. Marzeniem byłoby zagrać koncert w przestrzeni artystyczno – kulturalnej stworzonej przez Alexa i Allyson Greyów w Nowym Jorku. Przestrzeń nazywa się CoSM („Chapel of Sacred Mirrors”). Alex Grey jest wizyjnym artystą-ikoną, który całym swoim życiem artystycznym promuje ideę łączenia się z wewnętrzną boskością poprzez sztukę. Mam nadzieję, że będę także mogła działać w przestrzeniach związanych z kulturą hiphopową, która była mi bliska od dziecka. Namawiam obecnie na muzyczną kolaborację mojego brata (YouTube Cyclothymia http://bit.ly/cycl0thymia): oraz rapera Aliena BSC z Bielska Białej (http://bit.ly/alienbsc) . Obaj mają super energię i jestem ciekawa, jaki będzie efekt synergii z połączenia naszej kreatywności 🙂

Muzyka mnie osadza w mojej kreatywności, daje wytchnienie od dużego tempa w biznesie. Przez pewien czas bałam się, że nie uda mi się zachować własnego tempa w starciu z pędem świata biznesu. Jest to wyzwanie, ale da się. Trzeba być uważnym. W mojej ofercie biznesowej – usługi edukacyjne i kreatywne dla biznesu – staram się zachować spójność z moją ścieżką rozwoju psychoduchowego. Wiedzę jak budować strategię marki, jak sprzedawać produkty luksusowe staram się łączyć z wiedzą, którą dała mi moja podroż wewnętrzna związana z rozwojem inteligencji emocjonalnej i duchowej. 

Jaki masz pomysł na dalszy rozwój? 

W biznesie zależy mi na propagowaniu takich wartości jak używanie inteligencji duchowej i kreatywności w rozwoju marki i rozwoju pracowników. W moich spotkaniach z klientami często mówię o trendach. Konsumenci i pracownicy są zainteresowani nie tylko bogaceniem się materialnym, ale także rozwojem emocjonalnym i duchowym. Wygrają te marki i firmy, które to zrozumieją i zaplanują swoje działania tak, aby być odpowiedzią na nasze marzenie, jakim jest dążenie do doskonalenia na wielu płaszczyznach. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Jestem w trakcie kończenia prac nad książką, w której opisuję swoją drogę przemiany: od osoby nastawionej jedynie na świat materialny, do osoby, która uwzględnia w swoim życiu także kwestie niematerialne, duchowe. To była długa droga, ale cieszę się, że wiem już, że jest mi to potrzebne do utrzymywania równowagi i do czerpania radości z życia. Roboczy tytuł brzmi „Jak odkryłam Kroniki Akaszy”. Książka oparta jest w dużej mierze na zapiskach, które robiłam podczas praktyk duchowych. Mam nadzieję, że ta książka zainspiruje innych do podobnych poszukiwań. Jestem w trakcie rozważań, czy wydać tę książkę własnymi środkami i skorzystać z pomocy platform croudfundingowych jak kickstarter czy poszukiwać wydawnictwa, z którym połaczą mnie wartości i pasja. Korzystając z przestrzeni naszego wywiadu, pozwolę sobie powiedzieć, że mile widziana jest wszelka pomoc związana z wydaniem i promocją książki. Jest to dla mnie zupełnie nowe terytorium. Jestem otwarta na talenty i partnerów, którzy mogliby mi pomóc w rozwoju tego projektu. Zachęcam do followowania strony Ambasady Inspiracji i Empirea.art na Facebooku – tam na pewno pojawi się informacja o książce, kiedy projekt będzie już gotowy. 

 

Opowiedz jeszcze trochę o planach na część biznesową swojej działalności? 

Pracując przez lata dla marek luksusowych (dokładnie dla koncernu LVMH – Moët Hennessy Louis Vuitton) w różnych krajach (Wielka Brytania, Polska, Czechy), na różnych stanowiskach (marketing, sprzedaż, zarządzanie spółką), mam przekrojowe podejście co w firmie może być potrzebne, kiedy budujemy markę. Poznałam mnóstwo świetnych praktyk biznesowych – jak angażować zespół, jak zarabiać i tworzyć wartość dla konsumenta. Chcę się swoją wiedzą i entuzjazmem dzielić z każdym managerem i przedsiębiorcą, którzy myślą o swojej marce w jakościowy, długofalowy i kreatywny sposób. Nie ograniczam się tylko do klientów marek luksusowych w moim portfolio. Luksus sam ma wiele twarzy, a może także być inspiracją dla wielu innych sfer biznesu. Np. kiedy moi przyjaciele z BusinessLink (przestrzeń coworkingowa, część największego w Polsce systemu wspierania start-upów, powiązana m.in. z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości, gdzie mam zarejestrowaną obecnie swoją firmę) byli w momencie transformacji, planując ekspansję i rozwój, Zarząd zwrócił się do mnie o doradztwo. BusinessLink nie jest marką stricte luksusową, ale chciał w swojej strategii inspirować się jakościowym i kreatywnym podejściem marek luksusowych. 

Marki luksusowe, z którymi zdobyłam moje główne doświadczenie biznesowe miały długofalową strategię (część z nich istniała na rynku już ponad 200 lat), dlatego na biznes moich klientów też patrzę daleko w przód. Wiem jak ważna jest praca nad wartościami marki, aby móc tworzyć aurę pozytywnych emocji wokół niej i ostatecznie przełożyć to na solidny wynik finansowy. Doradzając w budowaniu strategii, staram się inspirować klientów do uwzględniania potrzeb emocjonalnych i duchowych konsumentów. Mamy badania jak medytacja wpływa na kreatywność, poziom stresu. Konsumenci chcą cię bogacić nie tylko materialnie, ale też duchowo. Rynek jogi, medytacji i mindfulness rośnie dynamicznie. Patrzę na marki przez pryzmat duchowości, ale nie tylko. 

Nazwa „Inzpirea” od słowa inspiracja. Inspiracja etymologicznie pochodzi od słowa oddychać. Chciałam, aby moje usługi stanowiły pewien oddech dla biznesu. Oddech potrzebny na refleksję, kreatywność, dobrą zabawę. Świętej pamięci mówca motywacyjny Wayne Dyer napisał, że on widzi słowo „inspiracja” jako połączenie słów „in spirit” czyli „w zgodzie z duchem, w harmonii”. Bardzo mi się to spodobało. Jak myślę o biznesie, to myślę właśnie o czymś takim. Inspiracja, natchnienie, oddech. Bądźmy świadomi szerszego kontekstu naszych działań, proponujmy autentyczną jakość, bądźmy autentyczni w wartościach, które wyznajemy. Działajmy z otwartym sercem, ale też biznesowo, z otwartym umysłem. Musimy zrobić excela, bo na tym polega biznes. Ale nie zapominajmy o aspektach kreatywności, oddechu, spokoju, bo to nam jeszcze lepsze biznesowe wyniki, a co najważniejsze wiekszą satysfakcję. Dzięki muzyce i mojej pracy artystycznej, bardzo męska energia biznesu (z góry przepraszam, że tak być może szowinistycznie traktuję energię ;)), która kojarzy mi się z walką, używaniem siły i konkurowaniem, ogromnym tempem nie jest mnie tak łatwo wybić z mojej energii żeńskiej czyli tej, która mi się kojarzy z kreatywnością, z cierpliwością, zrozumieniem potrzeb wielu stron. W mojej pracy jeszcze za czasów korporacji miałam duży problem z utrzymaniem balansu między tymi energiami. Działałam tak jakby zbyt po męsku. Sztuką jest wiedzieć, kiedy trzeba zawalczyć, a kiedy lepiej odpuścić. 

Gdy poukładam sobie, w co wierzę w życiu i jakie wartości wobec tego, chcę rozwijać poprzez własny biznes, Wszechświat dał mi bardzo dużo wzmocnień. Kluczowym momentem było poczucie, że to co chcę robić jest w ogóle możliwe. Kiedy jesteś blisko swoich marzeń ogarnia cię ogromny strach. On stale mi towarzyszy. Chwile niepewności zdarzają mi się regularnie, ale przeszłam już przez tyle rozmów ze sobą i Wszechświatem, poczyniłam już tyle kroków do przodu, że nie blokuje mnie ten strach i każdego dnia działam w stronę marzeń. 

Co byś poradziła kobietom chcącym realizować swoje marzenia? 

W 2013 roku stworzyłam projekt „Ambasada Inspiracji” (zapraszam na stronę na Facebooku: www.ambasadainspiracji.com). Misją Ambasady jest dzielenie się pozytywną energią, motywacją. Promujemy kreatywność, przedsiebiorczość i szeroko rozumiany samorozwój. Zależy mi na propagowaniu holistycznego podejścia do życia i dążeniu do harmonii na poziomie dusza-umysł-ciało. Pierwszym projektem jaki zrobiłam to był „Projekt Marzenie”. Moim celem było wsparcie ludzi w realizacji ich marzeń. Za pomocą małej kampanii promocyjnej zachęciłam ludzi, żeby wysyłali do mnie opisy swoich pomysłów i marzeń. Ja spośród nadesłanych marzeń wybrałam dwadzieścia, które chwyciły mnie za serce i zaprosiłam ich autorów na specjalne, dwudniowe warsztaty, które miały ich przybliżyć do realizacji tego marzenia. Warsztaty były oparte na medytacjach metodą Szkoły Tworzenia i były prowadzone przez założycielkę tej metody Anię Brandysiewicz, która przyjechała do nas ze słonecznej Kalifornii, gdzie na codzień mieszka. Częścią rozrywkową były zajęcia tańca Gaga z Natalią Iwaniec. Mi osobiście ten rodzaj tańca bardzo pozwolił rozwinąć wyobraźnię i kreatywność. Chciałam poprzez projekt pokazać ludziom, że jak się ma marzenie, trzeba zrobić krok w stronę tego marzenia. Nawet najmniejszy. Ważna jest świadoma praca z tym marzeniem, świadoma obserwacja uczuć związanych z tym marzeniem. Czego się boję? Jakie są moje mocne strony? Co już mogę zrobić? Kto z moich najbliższych przyjaciół może mi pomóc zrobić pierwszy krok? Mów o tym, jest wiele ludzi, którzy chcą Ci pomóc. Ten projekt częściowo sfinansowałam ze środków własnych, a częściowo pomogli mi sponsorzy, którym z tego miejsca bardzo serdecznie dziękuję. Szczególnie BusinessLinkowi, który dał nam przestrzeń do zorganizowania zajęć w BusinessLink Stadion Narodowy i BusinessLink Zebra. 

Osoby, które chciałyby swoje marzenie przekuć na biznes, zapraszam serdecznie na warsztaty, które organizuję pod nazwą „Mapa Marzeń Marki”. Spotkanie trwa około 3.5 godziny. Polega na refleksji dotyczącej kluczowych punktów rozwoju marki oraz na stworzeniu wizualnej reprezentacji naszej marki w formie mood boardu. Te zajęcia są połączeniem mojej wiedzy biznesowej i pasji do rozwoju kreatywności, przedsiębiorczości i samorozwoju. Zaprojektowałam je tak, aby każda osoba niezależnie od stopnia zaawansowania swojego projektu (dopiero pomysł na markę czy już funkcjonująca marka) mogły dostać inspirację i praktyczne wskazówki na wielu poziomach. Na warsztatach wspólnie odpowiadamy sobie na takie pytania jak: Na jakie potrzeby marka odpowiada? Co jest unikalnego w jej podejściu? Co może być produktem flagowym marki? Jak wygląda idealny konsument marki? Jakich talentów potrzebuje marka, aby się rozwijać? Jak może komunikować swój obraz światu? Głównym atutem tego spotkania jest luźna i przyjazna atmosfera. Chciałam, aby uczestnicy mogli odciąć się od bieżących presji, pośpiechu, zadań. Chciałam stworzyć przestrzeń, gdzie uczestnicy kreatywnie i kompleksowo mogą pomyśleć o rozwoju swojej marki pod okiem profesjonalisty. Najbliższe (i ostatnie w tym roku) warsztaty odbędą się 22 listopada w Warszawie w ramach Akademi Biznesu i Prawa Mody przy Uczelni Łazarskiego. Osoby zainteresowane mogą napisać do mnie przez FB Ambasady Inspiracji lub zgłosić się pod linkiem: http://bit.ly/mmmlazarski 

DZIĘKUJEMY ZA ROZMOWĘ 

http://www.inzpirea.com 

www.empirea.art 

www.ambasadainspiracji.com