Karolina Murdzia – nauczycielka jogi, twórczyni „jogi szczęścia” i „My magic essence”

0
2530
Spotkałyśmy się w kuchni, w budynku, w którym jest kameralna szkoła jogi Karoliny. Jej dwie piękne córki towarzyszyły nam i dodawała świeżości i dziecięcej beztroski do tej rozmowy. Mam nadzieję, że spodoba Wam się wynik tej rozmowy. Zapraszam 🙂

1. Jak rozpoczynasz dzień?

Wstaję ok 06:40 i dzień zaczynam od szklanki ciepłej wody z cytryną, sterty suplementów i ciepłego śniadania. Co chwila wprowadzam jakieś naturalne nowości do mojej suplementacji. Zajmowanie się dwójką dzieci nie pozwala mi na codzienną, poranną praktykę jogi, ale zaczynam dzień od wyjścia z psami na spacer. Mam też nowy poranny rytuał, otwieram okno, biorę 10 wdechów i dziękuję za życie i za ten nowy dzień.

2. Przykładowe posiłki jakie zjadasz w ciągu dnia?

Ciepłe śniadanie: u mnie to standard, czyli owsianka z dodatkami – uwielbiam z jabłkiem, z nasionami chia, dwiema łyzkami masła klarowanego, daktylami, nasionami konopii i cynamonem. Dla odmiany na słono, to kasza jaglana z czosnkiem, kurkumą i masłem klarowanym.

Codziennie robię sama lunch. Zasada im prościej tym lepiej. Głównie warzywa, kasze, nasiona i strączki. Uwielbiam zupy i często na obiad, czy kolację robię krem z warzyw. Wzbogacam go komosą, na to pietruszka, pestki i gotowe. Podobnie lunch, np. komosa, awokado, orzechy, słoneczni, sezam, zielona pietruszka, cukinia i jarmuż. Czasem komosę zamieniam na czerwoną soczewicę lub makaron z czarnego ryżu.

Jestem ajurwedyjskim typem vata, więc lubię wszystko co ciepłe, kleiste i tak też staram się jeść. Cały dzień popija zioła lub ciepłą wodę z cytryną.

Staram się też często pić zielone koktajle. Zimą, w związku z tym, że są wychładzające, piję je raz na dwa, trzy dni. W pozostałe pory roku piję je codziennie.

3. Jak dbasz o kondycję fizyczną?

Joga raz dziennie, a jeśli nie mam sił lub czasu, to posiadanie dwóch psów sprawia, że wychodzę na długie spacery. Jeżdżę też na rowerze. Notorycznie odchudzam psy, więc rower jest idealny 🙂

4. Jak dbasz o zdrowie psychiczne? Jak radzisz sobie ze stresem?

Z tym bywa różnie. Dopada mnie tak samo jak innych, mimo tego, że kocham to co robię. Joga na codzień pomaga mi przekształcać negatywną energię w neutralną, trzyma mnie w ryzach. Natura wycisza najbardziej, dlatego uwielbiam spacerować z psami do lasu. Nad morzem spędzam 2,5 do 3 miesięcy rocznie. Wówczas codziennie praktykuję jogę na plaży i prowadzę tam zajęcia. JEst to moje miejsce na ziemi. Plaża jest moim rajem. A jak nie jestem w raju tylko w mieście, to joga i las. Uwielbiam zapach pola i ziemi, uwielbiam patrzeć na biegające psy, takie małe rzeczy bardzo mnie odprężają.

5. Twoje życiowe motto?

„Jaguar in the body, butterfly in the heart.” Bardzo to do mnie przemawia. Dbaj o ciało, bądź silna, ale mniej otwarte i delikatne serce, dla siebie i dla innych.

6. Kto lub co jest inspiracją dla Twojego rozwoju osobistego?

Obecnie na ścieżce jogi nie mam jednej osoby, za którą podążam, która mnie inspiruje. Wyznacznikiem jest to jak się czuję, czy jestem zdrowa, czy jestem witalna, jaki mam poziom energii. To mi podpowiada czy mam coś nowego zgłębiać, coś nowego poznawać, szukać. Już nie jestem na tym etapie rozwoju, w którym mam potrzebę za kimś podążać, Kiedyś miałam swoich nauczycieli w Polsce i za granicą. Wyjeżdżałam do Stanów i tam miałam swoją kolebkę różnych „gwiazd jogowych”.

Joga nauczyła mnie słuchać siebie. Sama na codzień wiem czego mi trzeba.

Natomiast jeśli chodzi o samorozwój, to jeśli ktoś zacznie, końca nie widać 🙂 Mam swoją terapeutkę i ostatnią wyrocznię, w chwilach, kiedy czuję, że potrzebuję konfrontacji samej siebie.

Uczęszczam na warsztaty rozwojowe, mam nauczycieli szamanizmu i naturopatii, za których naukami podążam od paru lat. Lubię to i cieszą mnie te postępy w rozwoju świadomości, mimo, że często okupione bólem 🙂

Natura i joga też są niezwykle pomocne. Sama joga w mieście nie pomogłaby mi, potrzebuję także kontaktu z naturą. Czasami nie mam jogi, a mam las i to mi jakoś musi wystarczyć.

7. Czym jest dla Ciebie wewnętrzna równowaga? Jak pielęgnujesz wewnętrzny spokój?

U mnie przejawia się w stosunku do świata. Jak jestem zrównoważona, to jestem miła i spokojna. Jak nie, to całe otoczenie to odczuwa.

Przebywanie z naturą i ze zwierzętami pomaga mi w balansie. Oddech i medytacyjna strona jogi też. Mam w sobie dużo ognia, więc na codzień potrzebuję go w różnych aktywnościach równoważyć, bo inaczej odpala. Tak sobie stworzyłam praktykę jogi, że ewoluuje ona razem ze mną. Praktykuję „jogę szczęścia”, nie jestem przypisana do żadnej konkretnej ścieżki jogi. Gdy czuję, że muszę przycisnąć i poczuć ciało, to daję z siebie większy wysiłek. Po takiej praktyce jestem w stanie osiągnąć większy spokój niż gdy idę delikatnie. Mam elastyczność w prowadzeniu jogi dla samej siebie, ale także dla innych. W zależności od nastroju i potrzeby jestem w stanie wyciągnąć z praktyki to czym potrzebuję być nakarmiona. Raz mnie karmi ruchem i konkretem dla ciała, raz mnie karmi delikatnością medytacji.

8. Jak lubisz spędzać czas wolny?

Cały czas czytam i zgłębiam. Aktywny odpoczynek jest dla mnie idealną formą. Uwielbiam podróże i pyszne, zdrowe jedzenie. Idealna wersja wolnego czasu, to chwile na plaży z psami i rodziną. Zimą, która nie jest moją ulubioną porą roku, czytam i rozwijam się. Zajmuję się roślinami, kosmetykami. Praktycznie nie mam chwil przestoju, ciagle mam potrzebę kreowania. Przekłada się to w tworzeniu dla mojej firmy „My magic essence”. Zaczęło się od zainteresowania roślinami. Od magicznej strony roślin. Zaczęłam tworzyć olejki jogiczne i personalne, stąd też nazwa mojej firmy. Najpierw była czysta aromaterapia. Potem rozwinęłam pracę łącząc zdrowie z pięknem. Wykorzystując naturoterapię szerzej zaczęłam tworzyć kosmetyki. Mam wyrafinowanego klienta, który docenia, że moje produkty są ręcznie wykonywane i dostosowane do indywidualnych potrzeb. W tej chwili moja firma to mała manufaktura, którą prowadzę sama na niedużą skalę. Niedawno podjęłam decyzję, że chce się dalej rozwijać w tym kierunku i tam wkładać moją energię.

Często po wyjazdach jogowych, gdy nie mam siły, jestem cała wydana, mam ochotę skupić się na czymś innym niż joga. Wtedy tworzę kosmetyki. Natomiast gdy mam okres obfitujący w targi i dużo czasu poświęcam „My magic essence”, po jakimś czasie czuję, że muszę trochę odetchnąć i wtedy mocniej skupiam się na jodze. Daje mi to możliwość płynięcia między jedną, a drugą pasją.

Tak więc nie żyję od urlopu do urlopu tylko mój wolny czas jest lekko wymieszany z tym co robię na codzień. Natomiast ostatnio dałam sobie możliwość spędzenia idealnego czasu, sama ze sobą. Pojechałam na piękną plażę, gdzie jedząc organiczne, wymuskane, proste potrawy, gapiłam się w głębię oceanu, tańczyłam na boso przy pełni księżyca. To moje największe szczęście 🙂

9. Jak wyglądają Twój czas przed snem, rytuały, zwyczaje?

Są to głównie rytuały pielęgnacyjne. Robię sobie masaż twarzy, nakładam maseczki. Potem trochę aromaterapii, czyli różne mgiełki zapachowe. Spryskuję nimi pościel i siebie, zazwyczaj zapachem lasu lub róży. W sypialni mam specjalne miejsce, w którym spędzam chwile na wyciszenie. Zasypiam w sekundę. Ważne są też suplementy, które przyjmuję wieczorem. Przed snem wypijam szklankę ciepłej wody lub ziół, wychodzę z psami na spacer. Dzień zaczynam i kończę właśnie takim spacerem i lubię to.

10. Jaką aktualnie czytasz książkę?

O aromaterapii. Czytam poradniki, książki o jodze, o roślinach, o aromaterapii. Każdą chwilę staram się wykorzystywać na naukę i poszerzanie wiadomości na temat tego co mnie pasjonuje. Taka już jestem 🙂

 

Dziękuję bardzo za rozmowę 🙂