Flaming w branży kosmetycznej

0
1005

Rewolucyjny pomysł. Jeden z tego rodzaju sukcesów, które dodają motywacji i wiary w ludzkie możliwości. Rozwój, siła i determinacja w kobiecym wydaniu. Czy będzie to artykuł o amerykańskim śnie? Chcemy Wam przedstawić historię marki Glov firmy Phenicoptere (flaming ze starofrancuskiego). Polska firma, która podbija świat 🙂

Siedziba firmy znajduje się w starej kamienicy przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Stara klatka schodowa, wysokie pomieszczenia, drewniane drzwi, niepowtarzalny klimat starego budownictwa. W środku przestronnie, jasno, nowocześnie. Klimat kamienicy podkreślają żyrandole z imitacjami kryształów. Pracownicy uwijają się miedzy biurkami przerzucając się z entuzjazmem nowymi pomysłami na promocję.  Nie widać tu korporacyjnego znudzenia i opryskliwości. Tutaj każdy jest uśmiechnięty i przyjazny. Takie wrażenie wywarła na mnie  wizyta w biurze Phenicoptere.

Na co dzień jestem nauczycielką jogi i redaktorką portalu mojatransformacja.net. „Moi” jogini dobrze wiedzą, że interesuję się sukcesami małych, polskich firm, przedsiębiorczymi kobietami i kreatywnymi działaniami. Dzięki jednemu z moich kursantów poznałam historię marki Glov który następnie skontaktował mnie z jej współzałożycielką.
Nie był to mój pierwszy kontakt z tym produktem, z tą nazwą. Kilka tygodni wcześniej, odwiedzając targi polskich projektantów Hush, zauważyłam, że przy jednym ze stoisk ciągle powiększa się kolejka zainteresowanych. Koleżanka, z którą byłam, wyjaśniła mi, że to stoisko z rękawiczkami do demakijażu. Przyznam, że na samym początku nie zainteresowała mnie w ogóle koncepcja tego produktu. Dopiero entuzjazm kobiet, które z niego korzystały i zachwalały, sprowokował mnie do głębszego przeanalizowania tematu.

Dwie koleżanki: Monika Żachowska i Ewa Dudzic. Jedna z nich na praktykach w klinice kosmetyki estetycznej w Australii wpada na pomysł użycia tkanin i wody w kosmetologii. Po powrocie do Polski namawia koleżankę z roku i razem postanawiają zająć się tym tematem. Nawiązują współpracę z naukowcami z Korei. Potem z laboratorium Uniwersytetu Warszawskiego. Gotową tkaninę dawały do wypróbowania swoim koleżankom, rodzinie. Ich pochlebne opinie utwierdzały je w przekonaniu, że to dobry produkt. Od wielu osób słyszały, że nie ma co pchać się na teren wielkich korporacji kosmetycznych, że nie dadzą rady, że to zamknięty rynek. Postanowiły te zniechęcające opinie potraktować jako wyzwanie. Nie dały się zniechęcić.

– Od początku miałyśmy tylko pomysł, ale nie miałyśmy kapitału – zaznacza Ewa Dudzic.

Pieniądze udało im się pozyskać ze wspierającego start-upy funduszu AIP Seed Capital. Zainwestował 100 tys. złotych w zamian za 15 proc. udziałów w spółce, którą pomógł stworzyć. Kapitał pochodził z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (POIG).

Za 100 tysięcy przeprowadziły badania laboratoryjne w Polsce i w Korei Południowej, stworzyły produkt, opakowanie, pokryły koszty patentu, uruchomiły stronę internetową oraz e-sklep.

Od początku dziewczyny zakładały globalny rozwój marki i produktu. Jeździły na targi. Nie miały pieniędzy na marketing. Nocowały na podłodze u znajomych, a swoje miejsce wystawowe robiły najtańszym kosztem, klejąc je na miejscu własnoręcznie.
W realizacji planów pomogły fundusze unijne. Phenicoptere skorzystała z programu „Paszport do eksportu” POIG na rozwój eksportu oraz promocję firmy w Wielkiej Brytanii, w Niemczech, Hiszpanii i Francji.

Glov to ograniczenie chemii w codzienności. Znakomicie wpisuje się w zdrowy i pożądany trend ekologiczny.

Sekretem innowacyjności Glov jest wykorzystanie w jego produkcji mikrotechnologii. Włókno Glov powstało z połączenia poliamidu z poliestrem. Jest 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa i 30 razy cieńsze od włókien bawełny. Dodatkowo w przekroju ma kształt rozgwiazdy. Dzięki temu jest bardzo delikatne dla skóry, a jednocześnie doskonale absorbuje jej zanieczyszczenia w postaci nadmiaru sebum czy makijażu. Nie narusza naturalnej bariery hydrolipidowej i jest idealnym rozwiązaniem dla kobiet, których skóra reaguje alergicznie na różne kosmetyki.

– W połączeniu z wodą Glov załatwia cały proces demakijażu. Po użyciu należy go wyprać ręcznie i wysuszyć. Czynność demakijażu jest więc prosta, szybka i skuteczna – wyjaśnia Ewa Dudzic, wiceprezes spółki Phenicoptere.

Prostota, a jednocześnie skuteczność tego pomysłu jest zachwycająca. A Glov wchodzi na rynki nie tylko europejskie. Dziewczyny ruszają na podbój świata, a my trzymamy za nie kciuki.

Autor: Karolina Karwacka-Ziemak