Cyfrowa demencja?

0
967
Mojatransformacja

Ile numerów telefonu masz w głowie, a nie w smartfonie? Drobne operacje matematyczne przeprowadzasz „w pamięci”, czy kalkulatorem w komórce? Wujek Google wie wszystko, wiec po co pamiętać, przecież zawsze można wygooglować, to samo, choćby sto razy. Z drugiej strony nawet w czasach analogowych pamietalismy 5-10 numerów do najbliższych, wiedza natomiast nigdy nie była tak szeroko dostępna jak jest teraz. Jakiejkolwiek informacji szukasz, znajdziesz ją w internecie bez potrzeby siedzenia godzinami bibliotece. Korzystanie z technologii usprawnia wiele dziedzin życia, ale jak to zwykle bywa – każdy kij ma dwa końce…

Ciemna strona udogodnień

Lekarze na całym świecie zauważyli , ze w ostatnich latach nadużywanie technologii wśród dzieci i młodzieży staje się coraz większym problemem. Nie chodzi tylko o czas spędzony przed ekranem komputera, czy smartfona, ale o prawidłowy rozwój mózgu. Zaburzenia te nazwano „cyfrową demencją”

Cyfrowa demencja

Termin “cyfrowa demencja” pojawił się kilka lat temu w Korei Południowej, kraju, gdzie wskaźnik wykorzystania technologii cyfrowych wśród ludności plasuje się na jednym z najwyższych na świecie. Południowokoreańscy lekarze zauważyli, że coraz częściej wśród młodzieży aktywnie korzystającej z technologii występują problemy poznawcze i oraz znaczące problemy z pamięcią krótkotrwałą, co jest charakterystyczne dla osób starszych. Naukowcy odkryli, że pogorszenie funkcji mózgu u dzieci i młodzieży z powodu nadużywania cyfrowych technologii powoduje nierównomierny rozwój mózgu – nadmierna stymulacja lewej półkuli, przy nie dostymulowaniu prawej półkuli.

Ludzie, zwłaszcza młodzi są coraz bardziej zależni od myślących za nich komputerów. Sprawia to, że młode mózgi nie muszą wykonywać w zasadzie żadnej pracy. Nie ma stymulacji, nie wzmacniane są procesy zapamiętywania, kojarzenia – wszystko pamięta za nas telefon. Życie przenosi się do świata wirtualnego, przyjaźń, rozrywka, nauka tylko w towarzystwie ekranu. W Korei problem ten stał się na tyle wyraźny, że młodzi ludzie wymyślili inicjatywę, żeby być offline przynajmniej jedną godzinę w tygodniu. Na pomoc powstają kolejne aplikacje na smartfony odcinające dostęp do internetu w zadanych godzinach lub przynajmniej mocno filtrujące to co do nas ma docierać. Paradoks, prawda? Czy technologia może nas odciąć od samej siebie skutecznie?