„Cisza” Thich Nhat Hanh

0
55
"Cisza" Thich Nhat Hanh

„Wiele czasu spędzamy, szukając szczęścia, choć świat wokół nas jest pełen cudowności. Samo życie na Ziemi i chodzenie po niej jest cudem, tymczasem większość z nas wciąż pędzi, jakby istniało jakieś lepsze miejsce, do którego należy czym prędzej dotrzeć. Każdego dnia, każdej godziny woła do nas piękno, ale my rzadko jesteśmy gotowi usłyszeć to wołanie.”

Thich Nhat Hanh

Autor „Ciszy” jest wietnamskim mnichem buddyjskim, mistrzem zen, nauczycielem, autorem ponad stu książek, poetą oraz aktywistą ruchów pokojowych. Jako aktywista pokojowy promuje rozwiązywanie konfliktów bez używania przemocy. Nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Do dziś aktywnie uczestniczy w wygaszaniu konfliktów na całym świecie. Obecnie mieszka w Plum Village, stworzonym przez siebie ośrodku medytacyjnym w południowej Francji. Podróżuje po całym świecie nauczając sztuki uważnego życia.

Thich Nhat Hanh

Cisza

„Podstawowym warunkiem tego, żebyśmy mogli usłyszeć wołanie piękna i na nie odpowiedzieć, jest cisza. Jeśli nie mamy ciszy w sobie – jeśli nasz umysł, nasze ciało są pełne zgiełku – nie jesteśmy w stanie usłyszeć, jak woła do nas piękno.”

Sama rozumiem ile czasu, energii, zdrowia i dobrych relacji kosztował mnie brak wewnętrznej ciszy. Do tej pory zdarza mi się zaplątać we własnych myślach, zatopić w wewnętrznych dramatach, rozerwać się na kawałki zewnętrznym zgiełkiem. Jednak znam już ten stan, stan medytacji, koncentracji. Wiem jak przyjemne są chwile ciszy i doceniam ich moc. Czuję wówczas równowagę i harmonię w sobie, w swoim życiu i w tym co jest dookoła mnie. Nawet moje nauczanie jogi i medytacji staram się nakierować na przekazaniu wartości ciszy. Chcę by mogła ona pomóc każdemu z moich „jogowych” uczniów.

„Dwie, trzy sekundy uważnego oddechu wystarczą, żebyśmy się obudzili i uświadomili sobie, że żyjemy, że właśnie robimy wdech. Jesteśmy tu. Istniejemy. Zgiełk w naszym wnętrzu po prostu znika i robi się bardzo przestronnie – to doznanie ma wielką moc, potężną wymowę.”

Pośpiech

W ciągłym biegu, pośpiechu cieżko uświadomić sobie kim jesteś i jak chcesz przeżywać życie. Ciągły bieg, poszukiwanie czegoś co ma dać spokój i szczęście.

„Uważasz, że w tej chwili nie masz odpowiednich warunków, żeby być szczęśliwym, więc wyrabiasz w sobie nawyk będący udziałem wielu – nawyk ciągłego uganiania się za tym czy owym.”

Takim ciągłym biegiem za czymś co zazwyczaj jest nam w ogóle nie potrzebne, tłumimy w sobie naturalną radość życia. Nie trzeba nigdzie biec.

„Praktyka uważności jest bardzo prosta. Zatrzymujesz się, oddychasz i unieruchamiasz rozbiegany umysł. Powracasz do siebie, aby móc w każdej chwili cieszyć się tym, co jest tu i teraz.”

Pokarmy

Pamiętam jak moja ukochana nauczycielka jogi, Iwona Kozak, mówiła nam żebyśmy starali się nie tylko o higienę ciała, ale także umysłu. Zalecała ograniczenie oglądania informacji i denerwujących programów. Wtedy wydawało mi się to totalnie abstrakcyjne i niewykonalne. Teraz, z perspektywy czasu, gdy praktycznie w ogóle nie oglądam telewizji, dokładnie rozumiem o co chodziło w tej poradzie. Wiadomości dla nas istotne i tak do nas dotrą, jesteśmy przecież istotami społecznymi, mamy ciągły kontakt z innymi ludźmi. Na dodatek żyjemy w czasach przeładowanych informacjami, więc nie stwarzajmy sobie dodatkowych nerwów i stresu. Przez dwanaście lat pracy w telewizji zauważyłam, że dla programu najważniejsze jest „żywienie” się ludzkim strachem. On się najlepiej sprzedaje. Od nas zależy czy damy się wciągnąć w tą grę.

„Oglądając zły program w telewizji, każdy z nas staje się tym złym programem. Możemy być, czym tylko chcemy i to bez czarodziejskiej różdżki. Dlaczego więc otwieramy okna swoich zmysłów na złe filmy i złe programy telewizyjne – filmy kręcone przez producentów, goniących za sensacją w poszukiwaniu łatwego zarobku…”

Jesteśmy konstruktorami własnego życia i dopóki tego nie dostrzeżemy będziemy targani przez pragnienia innych ludzi i potrzeby sztucznie nam wpajane.

„Pokarmem dla zmysłów są także rozmowy. Wyobraź sobie, że rozmawiasz z kimś, kto jest pełen goryczy, zawiści, niezaspokojonych pragnień. Przez cały czas trwania rozmowy przyjmujesz od tej osoby jej energię rozpaczy. Prawdę mówiąc, duża część konsumowanego przez nas pokarmu zmysłowego działa na nas tak, że czujemy się źle. Coraz cześciej wydaje nam się, że jesteśmy nie dość dobrzy, że musimy sobie coś kupić albo coś w sobie zmienić, żeby stać się lepsi.”

Dużo czasu zajęło mi i nadal nad tym pracuję, żeby nie pozwolić negatywnym wypowiedziom innych ludzi opanować mój świat i moją energię. Ludzie przy których nie czuję się komfortowo, którzy roztaczają wokół złą energię, są osobami, których staram się teraz unikać. Nie musisz wysłuchiwać seksistowskich dowcipów i udawać, że cię one bawią, nie musisz wciągać się w wyliczanki kto ma więcej, lepiej i modniej. Możesz grzecznie się przywitać, pozdrowić i odejść.

„…zawsze możemy podjąć decyzję, że będziemy chronić swój spokój. To nie znaczy, że natychmiast pozamykamy wszystkie okna. W tak zwanym świecie zewnętrznym jest wiele cudów, otwieraj na nie swoje okna.”

Największym cudem codziennej medytacji jest dla mnie przestrzeń. Niektórzy próbują ją znaleźć w alkoholu, marihuanie i innych używkach, a wystarczy usiąść w ciszy i znaleźć siebie.

„Trzeci rodzaj pokarmu to dążenia, czyli nasze podstawowe zamiary i motywacje. Dążenia wyznaczają cel naszych działań. Znaczną część otaczającego nas hałasu – w postaci reklam, filmów, gier, piosenek i rozmów – tworzą przekazy o tym, co powinniśmy robić, jak powinniśmy wyglądać, na czym polega sukces i kim powinniśmy być. Przez ten cały harmider rzadko zwracamy uwagę na to, czego na prawdę pragniemy. Działamy, ale nie mamy w sobie dość przestrzeni i ciszy, aby działać z intencją.”

Pamiętajmy też, że nie tylko wrażenia zmysłowe mogą zatruwać nasze życie, dodatkowym pokarmem, który przyjmujemy jest nasza świadomość.

„Na przykład, jeśli nosimy w sobie okrutną czy gniewną myśl i powtarzamy ją stale od nowa, karmimy się zatrutą świadomości. Kiedy natomiast zauważamy piękno bieżącego dnia, kiedy odczuwamy wdzięczność za dopisujące nam zdrowie i za otaczającą nas miłość, świadomość, którą się karmimy, jest zdrowa.”

Takich skarbów jak powyższe tematy i cytaty z nimi związane, jest w tej książce całe mnóstwo. „Cisza” jest zawsze blisko mnie i sięgam po tą książkę w chwilach, gdy czuję się przytłoczona i potrzebuję znaleźć sens i przestrzeń.

Polecam.

Więcej o inspirujących książkach znajdziesz w naszym serwisie tutaj.