Ajurweda jako doświadczenie wewnętrzne

0
744
autumn landscape misty morning on the wooden windmills in the park.

Co się stało w Vaidyagramie?

Mój wyjazd do Vaidyagramy był wołaniem o zatrzymanie się w biegu codziennej miotaniny. Był wołaniem o czas tylko dla siebie i ze sobą. Choć podejmując decyzję o wyjeździe nie zdawałam sobie z tego do końca sprawy. Coś we mnie, mimo wielu przeciwności, ciągnęło do Indii i tego ośrodka.
I tam zatrzymał się czas.

Już po kilku dniach wydarzyło się coś, na co czekałam całe życie. Takie mam dziś przekonanie. Poznałam doktora Ramadasa i już pierwsza nasza rozmowa zmieniła mnie i moją historię. Zamknęła coś starego i otworzyła coś nowego. Coś, co było we mnie, nienazwane, uśpione, traktowane jako niepotrzebne.

Doktor często mówił, że coś w życiu trzeba oddać, by otrzymać coś innego w zamian. I tak nałóg palenia trwający 28 lat zamieniłam na swoje najskrytsze marzenie pisania. Skąd to wiedział? Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem. Ale te słowa „Czy chcę spróbować zamienić palenie na pisanie, bo zawsze tego chciałam”, były jak piorun z jasnego nieba. Otworzył się we mnie skrawek innej przestrzeni. A słowa do kolejnych wierszy płynęły same.
Ognisko z papierosów
Nigdy nie zapomnę też uroczystości rzucenia palenia. Ja ze swoją zgrzewką papierosów, wszystkie koleżanki, doktor i palenisko, do którego wrzuciłam papierosy. I łzy, nie tylko moje. Moje, bo poczułam ogromną ulgę, jakbym zrzuciła z siebie ogromny ciężar i odzyskała wolność. To bycie wtedy razem z dziewczynami i doktorem dało mi ogromną siłę i determinację. Sama bym nie potrafiła. Choć odchodząc od paleniska miałam myśl: „Coś ty zrobiła najlepszego, spaliłaś wszystkie papierosy jakie miałaś, a będziesz tu trzy tygodnie na totalnym pustkowiu, co zapalisz jak dorwie cię nałóg?”.

A potem dzień po dniu okazywało się, że bez palenia żyję, nie wariuję, nie mam napadów złości, gniewu, nie ma rozpaczy. Za to nie „śmierdzę”, nie kaszlę, czuję coraz więcej zapachów, mam inny smak i mam wrażenie, że pięknieję. I nieustannie piszę.
Samotność
Ważnym doznaniem w ośrodku była też taka wybrana samotność. Zamieszkałam jako jedyna w pojedynkę, ze swoimi książkami, pamiętnikami, wierszami i sobą.
Ze sobą, czyli myślami, marzeniami, tęsknotami, pytaniami i refleksjami. I o tym wszystkim są moje wiersze.

Przeprowadzając się do tej jaskini odosobnienia, nie zdawałam sobie nawet sprawy, jak bardzo mi to potrzebne. I jak zawsze o tym marzyłam, ale bałam się samotności i siebie. A tam w ośrodku na słonecznej werandzie, wśród śpiewu ptaków ja ze swoim pisaniem, to najpiękniejszy obrazek z ośrodka, który pozostał w moim sercu.

Tak jak w moim sercu na zawsze pozostaną ludzie z ośrodka; doktor Ramadas, Abi, Maja … Nigdy nie czułam się tak zaopiekowana, otoczona czułością i życzliwością i to tak bezwarunkową.
Po powrocie
I wróciłam do domu, do Polski. Tam w Vaidyagramie czułam się piękną, radosną, niepalącą poetką.Tu jestem żoną, matką i menedżerem w korporacji. To dwa zupełnie inne światy. Szczególnie poczułam to w pracy. W tym dzikim pędzie za wynikami i dochodami, ja ze swoimi wierszami, spokojem i życiem chwilą, nie pasujemy do siebie.

Ale żyć trzeba i dzięki tej pracy spełniłam już wiele swoich marzeń, między innymi właśnie podróż do Indii. Więc staram się tak pracować i żyć, aby to co najważniejsze, czyli prawdziwą siebie, mieć zawsze na pierwszym miejscu.

Zobaczymy, co przyniesie życie i czas.

Indie i Vaidyagrama nauczyły mnie poddania i wdzięczności. I to są główne zasady, którymi się dziś, po powrocie kieruje.

Już nie walczę z wiatrakami, tylko płynę z nurtem i wierzę, że życie ma dla mnie jeszcze wiele niespodzianek.

A na dziś jest dobrze, tak właśnie jak jest. I za to dziękuję.

A najbardziej dziękuję za to, że jest teraz wewnątrz mnie takie miejsce, do którego nikt i nic nie ma dostępu. Należy tylko do mnie i jest tam moje niebo na ziemi. Moja mała Vaidyagrama.

Beata Książek

WDZIĘCZNOŚĆ 
(NR 8 – Indie, luty 2013)

Dziękuję Ci Panie
Za błędy, porażki i łzy

Dziękuję Ci Panie
Za zwątpienie, rozczarowania i  sny

Dziękuję Ci Panie
Za smutek, samotność i strach

Dziękuję Ci Panie
Za ból, pustkę i mocny wiatr

Dziękuję Ci Panie
Za rozstania, tęsknoty i gniew

Dziękuję Ci Panie
Za winy, pomówienia i wstyd

Dziękuję Ci Panie
Za walkę, przetrwanie i szloch

Dziękuję Ci Panie
Za egoizm, upór i złość

Dziękuję Ci Panie
Za zmartwienia, troski i żal

Dziękuję Ci Panie
Za bliskie mojemu sercu
Wad i słabości posiadanie

Dziękuję Ci Panie
TĘSKNIE
(NR 17 – Warszawa, marzec 2013)

Tęsknię za Indiami
Za słodkim zapachem kwiatów
I wonią olejów z ziołami

Tęsknię za Indiami
Za radością tamtych ludzi
Ich miłosnymi śpiewami

Tęsknię za Indiami
Za słońcem, szumem wiatru
I rozgadanymi ptakami

Tęsknię za Indami
Za ciszą, spokojem
I leniwymi, długimi myślami

Tęsknię za Indiami
Za zawieszeniem w czasie
Rzeczywistości i nieskończoności

Tęsknię za Indiami
I za sobą
Piękną i szczęśliwą
Niepalącą poetką z Polski
Z pokręconymi włosami

Tęsknie za Indiami.
RZEKA ŻYCIA
(NR 24 – Warszawa, 12. marca 2013)

Niby nic się na zewnątrz nie zmieniło
A wewnątrz tak wiele się wydarzyło

Niby nic się nie zmieniło
A mi tyle wiary i nadziei przybyło

Niby nic się nie zmieniło
A mi tyle pokory i wdzięczności z życia wróciło

Niby nic się nie zmieniło
A we mnie tyle strachu i smutku ubyło

Niby nic się nie zmieniło
A serce do ludzi i ich losów  mi się odmieniło

Niby nic się nie zmieniło
A tyle własnego poczucia wartości mi się przytrafiło

Niby nic się nie zmieniło
A we mnie mój skrawek ja, jak niebo się otworzyło

Niby nic na zewnątrz się nie zmieniło
A we mnie rzeka życia płynie i dbam, by jej nic nie zawróciło