WYBIERZ MIŁOŚĆ

0
858

WYBIERZ MIŁOŚĆ:
NAJWYŻSZA FORMA CODZIENNYCH POSTANOWIEŃ

Szczęśliwego Nowego Roku!

Minął kolejny rok kalendarzowy, i oto znaleźliśmy się w całkowicie nowej erze symbolizowanej przez miłość i jedność, jak chcą niektóre z interpretacji starożytnego kalendarza Majów. Wszyscy lubimy robić podsumowania najważniejszych dla nas wydarzeń minionego roku, a następnie podejmować poważne postanowienia, które mają sprawić, że w roku następnym będziemy żyć lepiej, zdrowiej. Problem polega na tym, że na ogół postanowienia te wzbijają się w górę pełnym płomieniem z początkiem stycznia, po czym zamieniają się w ledwo tlące się szczapki już w połowie miesiąca (w najlepszym przypadku!)

Moja propozycja dotyczy najwyższej formy codziennych postanowień, bo przecież cały rok przeżywamy codziennie, dzień po dniu. Zachęcam, byśmy na wielką skalę, każdy z nas dzień w dzień WYBIERALI MIŁOŚĆ. Łatwo jest podpisać się pod teoretyczną pochwałą miłości, ale jak ją wcielić na co dzień w życie?

Chodziłam przed laty na jogę, prowadzoną przez nauczycielkę, która na koniec zajęć prosiła nas o wspólne trzykrotne odśpiewanie sylaby OM. Pierwsze OM sprowadzało energię spokoju i miłości na nas samych. Za pomocą drugiego dzieliliśmy się tą energią ze wspólnotą najbliższych nam ludzi. Zaś dzięki ostatniemu OM połączone energie wszystkich uczestników zajęć kierowały się w te miejsca świata, gdzie miłość i pokój potrzebne są najbardziej. Podczas tej praktyki czułam przenikające mnie wibracje; rozchodziły się na moje otoczenie, sięgały coraz dalej w świat. To było silne doświadczenie. Chciałabym teraz podzielić się nim z wami w doznawaniu tych trzech rodzajów miłości: personalnej (do siebie samego), interpersonalnej (nawzajem z innymi), transpersonalnej (do świata). Zacznijmy od SIEBIE.

KOCHAJ SIEBIE SAMEGO
1) Śpiewaj swoją piosenkę
Tego ranka podczas mojej codziennej przejażdżki rowerowej przypomniała mi się piosenka Katy Perry pt Fajerwerki; przyniosła ze sobą radość i inspirację. W jej słowach zawarta jest podstawowa lekcja tego, jak kochać siebie – znać swoją wartość, wierzyć, że ma się iskrę. To piosenka dająca nadzieję, przypominająca, że wszystko jest możliwe.

Przeczytajcie te słowa (polecam też obejrzenie klipa!):

„Czy czujesz się czasem jak foliowa torebka
Unoszona przez wiatr
Próbująca się znów poderwać?
Czy czujesz się czasem jak kartka papieru
Jak domek z kart
Który może zdmuchnąć jeden powiew?

Czy czujesz się czasem jak głęboko pochowana
Na sześć stóp wołania, którego nikt nie słyszy?
Czy wiesz, że ciągle masz szansę
Bo jest w tobie iskra
Musisz z niej wzniecić płomień i dać mu rozbłysnąć
Rozświetlić noc jak na 4 lipca

Bo jesteś, kochana, fajerwerkiem…”

Ta piosenka może do was przemówić, albo nie. Bardzo was namawiam do znalezienia SWOJEJ piosenki, takiej, która sprawia, że dusza śpiewa, która budzi to, co w was uśpione i spragnione pożywienia. Zróbcie z tej piosenki prywatną ścieżkę dźwiękową życia codziennego. Słuchajcie jej, kiedy wstajecie rano, kiedy potrzebujecie doładowania w ciągu dnia i wieczorem, kiedy kładziecie się spać.

Piosenki są świetnymi łącznikami z naszą jaźnią, naszymi emocjami. Kiedy byłam w trzecim miesiącu ciąży i mdliło mnie całymi dniami, wskakiwałam za kierownicę i ruszałam sama przed siebie włączając muzykę (wtedy akurat pomagała mi Celine Dion) i śpiewając ile sił w płucach – jedyne, co przynosiło mi chwile ulgi. Kiedy zanurzałam się całą sobą w śpiewanie, mdłości rozpraszały się, dostawałam zastrzyk energii i czułam się prawie „normalnie”. Przez jakiś czas… Ale pozwalało mi to przetrwać!

Mądrze wybierz swoją piosenkę i wyśpiewaj nią całe serce. Będziesz się za to kochać całą sobą, obiecuję.

2) Rozpieszczaj się

Często traktujemy siebie z dużą surowością. Nosimy w sobie wewnętrzne standardy własnej wspaniałości czy „perfekcyjności” i nie możemy sobie wybaczyć, kiedy nie dorastamy do wizerunku, który sobie stworzyliśmy. Wewnętrzny krytyk potrafi być paskudny i podły; zawsze ilekroć bywamy wobec siebie srodzy, obniża to i obciąża naszą energię. Nie jest to sposób na miłość, moi drodzy przyjaciele.

Pierwszym krokiem na drodze rozpieszczania siebie powinno być roztoczenie nad sobą opieki, której przyświeca łagodność. Zacznij od uwolnienia z umysłu wszystkich krytycznych, raniących, osądzających myśli. Postanów, by dłużej nie słuchać wewnętrznego głosu opartego na lęku i nienawiści do siebie. Odrzuć tę starą śpiewkę, zgraną do imentu i kompletnie już nieinteresującą. Przestaw się na inne fale i wyobraź sobie głos najbardziej entuzjastycznego z twoich wielbicieli, wsłuchuj się w ten głos jak najczęściej. W ten sposób pieścisz swój umysł.

Następnie zabieramy się do pieszczenia duszy poprzez dostarczenie luksusu ciału. Czego łaknie twoje ciało? Może ciepłej długiej kąpieli w pachnących olejkach, z towarzyszeniem łagodnej muzyki, przy świetle świec? A może rozłożenia się w trawie, nasiąkania bogatą energią ziemi, wpatrywania się w zmieniające się kształty obłoków? Albo zwinięcia się w kłębek przy kominku, z kieliszkiem wina i ulubioną książką? Za czymkolwiek tęskni twoje ciało, zarezerwuj na to czas i przestrzeń. Ciesz się takimi randkami ze sobą jak najczęściej i rób dla ciała i duszy wszystko, co je zrelaksuje i spowoduje westchnienie: Aaaach…

3) Nakieruj intencje na miłość
Jeśli nie nakierujemy się na wyznaczony cel, to w jaki sposób mamy go osiągnąć? Podobnie jest z naszym wewnętrznym kompasem: jeśli nie postawimy sobie jakichś celów, stracimy orientację, a to pociągnie za sobą uczucie zagubienia, utraty energii życiowej i ducha. Jeśli świadomie wybierzemy wartości, na których chcielibyśmy się skupić, będziemy przyciągać sytuacje, w których znajdą spełnienie pożądane przez nas wartości.

Czy pragniesz spokoju? Czy chciałabyś mieć w życiu więcej miłości? Czy chcesz kultywować radość? Jakim wartościom musisz hołdować, aby spełnić swoje marzenia?

Radziłabym wam ze swojej strony wybrać spośród swoich pragnień te trzy najgorętsze (z obszaru doznań, nie materialnych przedmiotów). Jakiś rok temu zdałam sobie sprawę, że coś skrępowało moją energię, wiedziałam, że trzeba podjąć jakieś kroki. Znalazłam w sobie opór przed dzieleniem się różnymi rzeczami, czułam się zagrożona tym, że za mało posiadam. Wtedy właśnie wybrałam „hojność” jako jedną ze swoich trzech intencji, mając na uwadze przestawienie się na dawanie i przekształcenie w ten sposób moich doznań. Skutki były nadzwyczajne! Nie tylko zaczęłam doświadczać większej obfitości, ale również czerpać więcej radości z relacji, znacznie bardziej teraz otwartych. Poczułam swobodę ruchów w ramach mojej hojności, chciałam dawać coraz WIĘCEJ!

Na jakich wartościach chcesz się teraz skupić? Łaska? Łagodność? Współczucie? Pokój? Miłość? Otwartość? Spróbuj wybrać trzy i zaangażować się w nie przez co najmniej trzy miesiące. Zaobserwuj, o ile mocniej zaczynasz kochać siebie i swoje życie.
I wreszcie…

Jednym z najważniejszych sposobów obdarzania siebie miłością jest głęboka akceptacja dla tego, kim w danej chwili jesteśmy. Stworzenie w sobie przestrzeni dla wszystkich, lepszych i gorszych części samego siebie. Pamiętaj, że zawsze robisz wszystko, na co cię stać i naucz się kochać nawet to, co skrywasz w sekretnym cieniu. Nikt z nas nie jest doskonały. Wszyscy jesteśmy skomplikowanymi istotami, podążającymi przez życie wielotorową drogą, szukającymi po omacku, próbującymi wyrazić to, co w nas najlepsze.

Odżywiaj siebie codzienną dawką wybaczania, z uwagą ucz się SIEBIE, dzień po dniu. Poczuj przestrzeń w sercu, niech nie będzie w nim więcej miejsca na tłumienie, hamowanie, wypieranie czegokolwiek. To jest właśnie prawdziwa miłość do siebie.

ĆWICZENIE ODDECHOWE: DIRGHA PRANAYAMA (trzyczęściowy oddech jogina)

Ćwiczenie to otwiera przestrzeń w klatce piersiowej, napełniając wszystkie komory płuc. To oddech nadzwyczaj uspokajający, ugruntowujący, ożywiający wszystkie układy naszego ciała. Wspaniały sposób na obdarzanie się miłością!

  • Połóż się na miękkim podłożu (mata, łóżko) z rękami i nogami spoczywającymi na pewną odległość od siebie. Niech stopy opadną na boki, mięśnie nóg będą całkowicie rozluźnione. Dłonie leżą wewnętrzną stroną do góry.
  • Weź parę głębokich oddechów.
  • Zamknij oczy i połóż lewą rękę na dole brzucha. Weź kilka głębokich wdechów do dolnych partii płuc, wdychaj i wydychaj powietrze przez nos rozgrzewając ciało. Poczuj, jak brzuch opada i podnosi się, jak nadmuchiwany balon.
  • Następnie połóż prawą dłoń po prawej stronie klatki piersiowej, tak by łokieć i ramię były zrelaksowane. Przy kolejnym wdechu najpierw wypełnij powietrzem brzuch, potem przestrzeń klatki piersiowej (druga, środkowa komora płucna). Poczujesz rozszerzanie się brzucha i klatki piersiowej pod wpływem wdechu. Kiedy robisz wydech, uwalniasz powietrze najpierw z klatki piersiowej, potem z brzucha. Powtórz w ten sposób kilka oddechów, dostrajając ciało do dostarczanego w większych ilościach tlenu.
  • Wreszcie, połóż prawą dłoń powyżej serca. Przy następnym wdechu, nabierz powietrza do brzucha i klatki piersiowej, a potem do górnych partii tułowia (trzecia komora płucna). Poczujesz teraz, jak unosi się brzuch, dolna, a następnie górna część klatki piersiowej wraz z wdechem i jak opadają górna, dolna klatka piersiowa i brzuch (w takiej kolejności) wraz z wydechem. Tak wygląda pełny, trzyczęściowy oddech jogina.
  • Ciesz się pełnią oddechu, przepływającego przez twoje ciało jak fala oceanu. Poddaj się uczuciu miłości.

Lori Myles-Carullo

www.lorimylescarullo.com
www.mysticacostarica.com